Dyskusja o tzw. narodowych czempionach trwa od kilku dekad i zapewne szybko się nie skończy. Będzie tak, bo dotyka ona kilku fundamentalnych różnic, wynikających z przeciwstawnych kierunków ekonomii i sposobów myślenia o gospodarce.
Główne kwestie tej dyskusji to z jednej strony zakres własności prywatnej, wolny rynek i konkurencja oraz ukierunkowanie na wzrost bogactwa, a z drugiej – to aktywna rola państwa w gospodarce, nieefektywności rynku i ich korekty, ochrona kluczowych branż, czy też ochrona lokalnych miejsc pracy. Trudno pogodzić, aby jednocześnie państwo mające pełnić rolę „nocnego stróża” prowadziło aktywną politykę gospodarczą.
Adwersarze tej dyskusji wynajdują liczne argumenty i wyniki badań potwierdzające słuszność swoich tez, ponieważ są kraje, które osiągnęły porównywalny poziom rozwoju gospodarczego, ale w oparciu o różne przepisy na sukces. Jak dla przykładu Skandynawia versus Wielka Brytania czy USA versus Japonia.
Należy jednak zaznaczyć, że każda z tych gospodarek ma silnych narodowych czempionów, którzy skutecznie rozwinęli się na rynkach międzynarodowych i są dziś globalnymi organizacjami i markami.
Chiny, które niewątpliwie są obecnie lokomotywą światowego wzrostu gospodarczego, mają oficjalny plan budowy ponad 100 narodowych czempionów i realizują go kierując się zasadą „cel uświęca środki”.