Reklama
Rozwiń
Reklama

Emerytalne problemy pod dywan

Media na całym świecie piszą o upadającym micie Polski jako „zielonej wyspy”. Szukanie bezpieczeństwa w różnorodności okazało się fikcją

Publikacja: 21.01.2011 03:01

Andrzej Malinowski

Andrzej Malinowski

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Red

Gdy w 1999 roku przygotowaliśmy reformę emerytalną, Polska stawiana była za wzór. Trudno zliczyć międzynarodowe publikacje pokazujące nas jako kraj godny naśladowania. Dziś staliśmy się przykładem zaprzepaszczonej szansy.

Emerytalny kolos zamiast na dwóch w miarę wyważonych nogach znowu stanie na jednej, i to z biegiem lat coraz bardziej chybotliwej. Dziś kluczowym pytaniem nie jest już to, czy runie, ale kiedy się to stanie.

[srodtytul]Dwa filary[/srodtytul]

A miało być tak pięknie… Podwaliną naszego systemu emerytalnego miały być dwa filary: pierwszy – uzależniony od decyzji politycznych, kondycji finansów publicznych oraz demografii, i drugi – zależny od rynków kapitałowych.

Pierwszy miał służyć wypłacie bieżących świadczeń emerytalnych i odkładać na potem dług emerytalny. W drugim – realne pieniądze przypisane do konkretnej osoby miały na siebie pracować i poddawać się mechanizmom rynkowym. Niedobór środków na wypłatę świadczeń w budżecie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych miały zasypywać pieniądze z prywatyzacji. Powołano do życia Fundusz Rezerwy Demograficznej, który miał wspomóc ZUS w trudnych czasach.

Reklama
Reklama

Tak właśnie miało funkcjonować owo bezpieczeństwo w różnorodności, które miało nam i naszym dzieciom zapewnić bezpieczną starość. Niestety, wyszło jak zawsze. Pieniądze z prywatyzacji roztrwoniono, Fundusz Rezerwy Demograficznej już został wykorzystany, a poza reformą emerytur pomostowych w naszym systemie emerytalnym nie zmieniono nic.

Także II filar do końca nie spełnił pokładane w nim oczekiwania. PTE nie konkurowały ze sobą, prowadziły dość zachowawczą politykę inwestycyjną, lokując kapitał głównie w papierach dłużnych Skarbu Państwa, pobierając przy tym zbyt duże opłaty. Musiały się borykać z kryzysem na rynkach finansowych. To wszystko spowodowało, że już od dłuższego czasu nad drugim filarem zawisły czarne chmury, a PTE stały się obiektem mniej lub bardziej niewybrednych ataków.

[srodtytul]Obrona drugiej nogi[/srodtytul]

Jednak nawet te jak najbardziej słuszne zarzuty nie przekonują mnie do tego, aby zlikwidować czy też zmarginalizować drugą nogę systemu emerytalnego. Z całą pewnością należy natomiast poprawić jej efektywność, m.in. pobudzić konkurencję, rozluźnić limity inwestycyjne, zmniejszyć prowizje oraz opłaty za zarządzanie, stworzyć subfundusze, które zmaksymalizują stopę zwrotu, dopasowując model oszczędzania do wieku ubezpieczonego.

Te właśnie rozwiązania zaproponowano w ubiegłym roku w rzuconej w kąt ustawie o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych autorstwa ministra Michała Boniego, które w pełni poparliśmy. Gdy pan minister przedstawiał w listopadzie partnerom społecznym ów projekt na Komisji Trójstronnej, usłyszeliśmy kilka bardzo ważkich argumentów przekonujących, że zmiany te będą dla emerytów opłacalne: „W okresach dobrej koniunktury emerytura z 1 pkt procentowego składki przekazywanej do OFE może być nawet o połowę wyższa od emerytury z FUS”. „Stopa zwrotu funduszy emerytalnych, gdzie liczy się długość oszczędzania, po 26 latach jest niewątpliwie wyższa, mocniejsza, silniejsza w funduszach emerytalnych”.

Zapadły mi też bardzo w pamięć słowa pana ministra, który mówił, że decyzja o odejściu od tej reformy spowoduje, iż uczynimy przyszłe pokolenia „nieszczęśliwymi”. Trzeba będzie bowiem przy zmniejszonej liczbie pracujących i rosnącej liczbie emerytów doprowadzić do zwiększenia składek, a co za tym idzie – podnieść koszty pracy. Pozwoliłem sobie przytoczyć te wypowiedzi, bo od miesiąca przeżywam duży dysonans poznawczy. Całkiem niedawno, gdy rząd przedstawił decyzję o zmniejszeniu składki do OFE o 5 pkt proc. i oddaniu tych pieniędzy pod kuratelę ZUS, usłyszałem bowiem coś zgoła odmiennego. Nowe rozwiązanie ma się okazać opłacalne nie tylko dla budżetu państwa, ale i dla przyszłych oraz obecnych emerytów.

Reklama
Reklama

Niestety, do tej pory nie doczekałem się wyliczeń, które miałyby tę zmianę zdania argumentować. Znamy już termin wejścia w życie nowych rozwiązań – 1 kwietnia. Nie sądzę, aby jakiekolwiek głosy eksperckie mogły tę datę zmienić.

[srodtytul]Bezpieczeństwo w różnorodności [/srodtytul]

Ostatnie wydarzenia pokazały nam więc dobitnie, że o żadnym bezpieczeństwie w różnorodności w Polsce nie może być już mowy. Wszystko, co dotyczy naszych pieniędzy i przyszłych świadczeń, jest bowiem tylko i wyłącznie polityką. Co gorsza, polityką opakowywaną w szumne hasła.

Dziwi optymizm ekipy rządzącej, że ciemny lud wszystko kupi. Wydaje mi się, że rządzący nie doceniają obywateli, którzy zaczęli już odróżniać zapis księgowy od realnych pieniędzy odkładanych na ich kontach. Musimy zdać sobie sprawę, że zmniejszenie składki trafiającej do OFE i powołanie specjalnego indywidualnego konta nadzorowanego przez ZUS nie jest jedynie sprytnym zabiegiem księgowym, który ma zmniejszyć deficyt finansów publicznych.

To jaskrawy przykład przemiany realnych pieniędzy w wirtualne, czyli de facto zamiatanie emerytalnych problemów pod dywan i przerzucanie ich na przyszłe pokolenia.

Za kilkadziesiąt lat, gdy przyjdzie państwu zacząć regulować zobowiązania emerytalne w stosunku do swoich obywateli, Polskę czeka zdecydowanie większy kryzys finansów publicznych niż ten, który mamy obecnie.

Reklama
Reklama

A bomba emerytalna tyka. Nasze społeczeństwo się starzeje, prognozy demograficzne nie pozostawiają złudzeń: już za kilkadziesiąt lat na jednego emeryta pracować będzie dwukrotnie mniej Polaków niż dziś. Skąd wtedy weźmiemy na to pieniądze, mając głównie wirtualne zapisy księgowe mówiące o naszych zobowiązaniach?

Obawiam się, że odpowiedź jest tylko jedna: z radykalnie podnoszonych podatków od pracujących Polaków i przedsiębiorców. Jako odpowiedzialnie myślący o przyszłości szef największej i najstarszej organizacji zrzeszającej pracodawców na taki scenariusz nie mogę się zgodzić.

[i]Autor jest prezydentem Pracodawców RP[/i]

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Ekonomia
Polscy liderzy w Davos w czasie Światowego Forum Ekonomicznego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama