Reklama
Rozwiń
Reklama

W obronie nonsensu

W felietonie „A poza tym nic na działkach się nie dzieje" („Moje Pieniądze", 19 lipca) Michał Zieliński wieszczy, że ewentualne uwłaszczenie działek lub utrzymanie status quo oznaczać będzie „nonsens ekonomiczny i zbrodnię moralną". To drugie oznacza nic innego, tylko uprzywilejowanie

Publikacja: 26.07.2012 01:06

Red

Jedno i drugie  stwierdzenie nie jest oparte  na faktach, lecz wynika z niewiedzy redaktora, czym jest, czym była  i będzie działka. Stwierdzam to jako były jej użytkownik.

Zacząłem użytkowanie terenu, gdy był to ugór zasypany śmieciami przywożonymi z całej Bydgoszczy. Miasto porzuciło teren, uznało za bezwartościowy.

My, szewcy, stolarze, inżynierowie, lekarze, bez uprzywilejowania zamieniliśmy przy pomocy zakładu pracy (czytaj: funduszu socjalnego) fabrykę śmieci w fabrykę tlenu dla całego miasta. Wybudowane zaplecze służyło dzieciom. Ludzie razem spędzali czas, odbywały się potańcówki. Do tego wnosiliśmy opłaty, choć powinniśmy otrzymać – wzorem prastarej Anglii – teren w wieczne użytkowanie i  zwrot nakładów na jego renowację oraz strzeżenie przed degradacją.

Dziś publiczne i prywatne „potwory prywatyzacji" ostrzą sobie zęby na zagospodarowane tereny, chcąc je połknąć jednorazowo, jak Pan zaleca, albo na raty, jak pewnie zapiszą w ustawie poprawni politycy. Tak czy inaczej będzie to wydziedziczanie z Polski, gdyż m.in. przez działkę jako kawałek ziemi, hobby, pastylkę zdrowia czuje się więź z krajem. Oczywiście będą odszkodowania, które zostaną przemielone przez inflacyjne młyny. Ale dzisiaj rzekomo uprzywilejowany działkowicz-emeryt jutro będzie płacił za wejście do miejskiego parku.

Panie Redaktorze. Wierzę, że Platforma Obywatelska nie tylko nie wstrząśnie statusem działkowicza, ale umocni go w prawie posiadania, traktując włożony kapitał i zasiedzenie jako podstawę  do nabycia  wieczystego prawa do życia w zdrowym i przyjaznym środowisku. Bez jakichkolwiek  podatkowych obciążeń. Może warto pomyśleć, by ogrodami działkowymi mogli się delektować wszyscy mieszkańcy miast, aby nie stanowiły one przedmiotu pożądania.

Reklama
Reklama

Liczę, że przedstawione argumenty dotyczące nakładów pracy i kosztów pomogą zrewidować Pańskie poglądy, co wykluczy Pana z grona bojowników o nacjonalizację kieszonkowej użyteczności. Bo takie właśnie są działki.

—Jan Rulewski, senator RP

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama