Reklama

Dodatkowa emerytura z oszczędzania grupowego

Pracownicze programy emerytalne wprowadzono w Polsce niemal dwie dekady temu. Są wciąż stosunkowo mało popularnym narzędziem oszczędzania na starość.

Aktualizacja: 05.01.2018 18:22 Publikacja: 05.01.2018 18:15

Dodatkowa emerytura z oszczędzania grupowego

Foto: pexels.com

Od wprowadzenia rozwiązań prawnych umożliwiających zakładanie pracowniczych programów emerytalnych (PPE) minęło już wystarczająco dużo czasu, aby można było stwierdzić, że coś poszło nie tak. Produkt – bardzo korzystny dla pracownika, który może być dodatkowym wabikiem ze strony pracodawcy – wprowadziło według danych Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) nieco ponad 1 tys. firm (dane na koniec grudnia 2016 r.). W PPE uczestniczy prawie 400 tys. pracowników, co stanowi zaledwie 2,5 proc. ogółu pracujących.

Wartość aktywów zgromadzonych w PPE wyniosła 11,4 mld zł. To wprawdzie więcej niż wynoszą oszczędności na indywidualnych kontach emerytalnych (IKE) oraz indywidualnych kontach zabezpieczenia emerytalnego (IKZE) – łącznie blisko 9 mld zł – ale wciąż znacznie poniżej krajowych potrzeb. Nie udało się wypracować rozwiązań, które upowszechniłyby pracownicze programy. Jednak wkrótce za sprawą zmian w systemie emerytalnym może się to zmienić.

Decyzja pracodawcy

PPE są częścią systemu emerytalnego, a dokładnie jego trzeciego filara. Umożliwiają odłożenie na starość większych kwot (w skali roku) niż inne ustawowe formy dodatkowego oszczędzania (IKE i IKZE). Obecnie jeden uczestnik może dodatkowo wpłacić do programu ponad 19 tys. zł rocznie. Zależy to jednak od pracodawcy, który ponosi główny ciężar finansowania programu i decyduje, czy PPE zostanie utworzone.

Funkcjonowanie programów polega na tym, że pracodawcy wpłacają środki, niezależnie od składek do ZUS, na prywatną emeryturę dla swoich pracowników. Istotną zaletą PPE jest zwolnienie składek wpłacanych przez pracodawcę z konieczności odprowadzenia składki do ZUS oraz zwolnienie wypłacanych środków z 19-proc. podatku od zysków kapitałowych.

Pracownicze programy emerytalne są korzystnym rozwiązaniem nie tylko dla pracowników, ale również dla pracodawców. Pracownicy mogą gromadzić dodatkowe, prywatne środki na emeryturę, a pracodawcy zyskują możliwość zaliczenia wydatków poniesionych w ramach programu do kosztów uzyskania przychodu. Dodatkowo składki w ramach PPE są o wiele mniej kosztowne niż na przykład podwyżki pensji pracowników, gdyż nie są obciążone składkami na ubezpieczenie społeczne.

Reklama
Reklama

PPE mogą tworzyć zarówno duże korporacje, jak i małe czy średnie firmy. Obecne programy istnieją w przedsiębiorstwach z różnych branż – od górniczej przez hutniczą, energetyczną, motoryzacyjną, finansową, aż po uczelnie wyższe oraz małe rodzinne przedsiębiorstwa.

Dla każdego

Pracodawca tworzący PPE może zaoferować przystąpienie do programu każdemu pracownikowi (do 70. roku życia) zatrudnionemu na podstawie umowy o pracę (musi być zawarta na okres nie krótszy niż trzy miesiące). Pracodawca co miesiąc wpłaca składkę w wysokości nie większej niż 7 proc. wynagrodzenia danego pracownika. Składki te są zarządzane przez instytucję finansową. Może to być np. towarzystwo funduszy inwestycyjnych (TFI), towarzystwo ubezpieczeniowe czy pracowniczy fundusz emerytalny.

Pracownik jeżeli chce, może wpłacać składkę dodatkową do wysokości podanego limitu. Środki można podjąć po ukończeniu 60 lat lub 55 lat, jeśli już uzyska się prawo do wcześniejszej emerytury.

Pracowniczy program emerytalny jest produktem grupowym, co przekłada się na niższe koszty w porównaniu z produktami indywidualnymi. Najczęściej nie ma opłat administracyjnych i manipulacyjnych, ale mogą być koszty ochrony ubezpieczeniowej, jeśli PPE jest prowadzone w formie ubezpieczenia na życie.

Winą za niewielką popularność PPE często obarcza się skomplikowaną procedurę przy zakładaniu programu i obowiązek jego rejestracji w KNF. Ale zazwyczaj pracodawcy są przy tym mocno wspierani przez instytucje finansowe, które zarządzają PPE. Zajmują się one również przygotowaniem niezbędnej dokumentacji. W trudnej sytuacji istnieje możliwość wstrzymania przez pracodawcę wpłat do PPE.

Będą nowe programy

Wiele krajów, w których istnieją pracownicze programy emerytalne, wprowadziło automatyczny zapis pracownika do takiego programu. Podobne rozwiązanie proponuje w naszym kraju Ministerstwo Rozwoju. Ustawą wprowadzającą pracownicze plany kapitałowe (PPK) rząd ma się zająć na początku 2018 r.

Reklama
Reklama

Według projektu pracownik będzie odkładał 2 proc. wynagrodzenia netto, a pracodawca będzie dopłacał 1,5 proc. Możliwe będzie podniesienie wpłat: pracownika o kolejne 2 proc., a pracodawcy o 2,5 proc. Łącznie składka na PPK może więc sięgać 8 proc. wynagrodzenia. Na powitanie każdy dostanie 250 zł z budżetu państwa, a kolejne 240 zł rząd będzie wpłacać na konto pracownika w PPK po upływie każdego roku.

Wbrew wcześniejszym założeniom, PPK będą tworzyły nie tylko firmy, ale także podmioty z sektora publicznego. W pierwszej kolejności, od stycznia 2019 r., PPK będą tworzyli pracodawcy zatrudniający powyżej 250 osób, pół roku później – zatrudniający od 50 do 249 osób, od 1 stycznia 2020 r. – małe firmy zatrudniające od 20 do 49 osób, a od 1 lipca 2020 r. – pozostali pracodawcy oraz jednostki sektora finansów publicznych.

Programem mają być automatycznie objęci tylko pracownicy w wieku 19–55 lat. Osoby powyżej 55. roku życia również będą mogły przystąpić do PPK, ale będą musiały zapisać się samodzielnie. Pracownik będzie miał możliwość odstąpienia od udziału w programie poprzez złożenie stosownego oświadczenia. Jak szacuje Ministerstwo Finansów, do programu przystąpi około 8,5 mln osób.

Więcej informacji na temat PPE, zmian w systemie emerytalnym i o innych produktach emerytalnych można znaleźć na stronie: emerytura.pzu.pl

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama