Od wprowadzenia rozwiązań prawnych umożliwiających zakładanie pracowniczych programów emerytalnych (PPE) minęło już wystarczająco dużo czasu, aby można było stwierdzić, że coś poszło nie tak. Produkt – bardzo korzystny dla pracownika, który może być dodatkowym wabikiem ze strony pracodawcy – wprowadziło według danych Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) nieco ponad 1 tys. firm (dane na koniec grudnia 2016 r.). W PPE uczestniczy prawie 400 tys. pracowników, co stanowi zaledwie 2,5 proc. ogółu pracujących.
Wartość aktywów zgromadzonych w PPE wyniosła 11,4 mld zł. To wprawdzie więcej niż wynoszą oszczędności na indywidualnych kontach emerytalnych (IKE) oraz indywidualnych kontach zabezpieczenia emerytalnego (IKZE) – łącznie blisko 9 mld zł – ale wciąż znacznie poniżej krajowych potrzeb. Nie udało się wypracować rozwiązań, które upowszechniłyby pracownicze programy. Jednak wkrótce za sprawą zmian w systemie emerytalnym może się to zmienić.
Decyzja pracodawcy
PPE są częścią systemu emerytalnego, a dokładnie jego trzeciego filara. Umożliwiają odłożenie na starość większych kwot (w skali roku) niż inne ustawowe formy dodatkowego oszczędzania (IKE i IKZE). Obecnie jeden uczestnik może dodatkowo wpłacić do programu ponad 19 tys. zł rocznie. Zależy to jednak od pracodawcy, który ponosi główny ciężar finansowania programu i decyduje, czy PPE zostanie utworzone.
Funkcjonowanie programów polega na tym, że pracodawcy wpłacają środki, niezależnie od składek do ZUS, na prywatną emeryturę dla swoich pracowników. Istotną zaletą PPE jest zwolnienie składek wpłacanych przez pracodawcę z konieczności odprowadzenia składki do ZUS oraz zwolnienie wypłacanych środków z 19-proc. podatku od zysków kapitałowych.
Pracownicze programy emerytalne są korzystnym rozwiązaniem nie tylko dla pracowników, ale również dla pracodawców. Pracownicy mogą gromadzić dodatkowe, prywatne środki na emeryturę, a pracodawcy zyskują możliwość zaliczenia wydatków poniesionych w ramach programu do kosztów uzyskania przychodu. Dodatkowo składki w ramach PPE są o wiele mniej kosztowne niż na przykład podwyżki pensji pracowników, gdyż nie są obciążone składkami na ubezpieczenie społeczne.