Skandynawski przewoźnik SAS ogłosił emisję nowych akcji z prawem poboru, bo potrzebuje 5 mld koron (520 mln euro) na realizację programu oszczędnościowego. Mimo dużej premii, bo zaproponował akcjonariuszom nowe akcje w cenie po 0,67 korony, niemal czterokrotnie taniej od ostatniego notowania (2,75 korony), podwyższenie kapitału nie spodobało się rynkowi. Akcje SAS staniały w Sztokholmie nawet o 4,36 proc., do 2,63 koron. Ostatecznie kurs się nie zmienił
Teraz posiadacz każdej starej akcji 12 kwietnia będzie mógł zapisać się na trzy nowe. Druga w ciągu roku operacja podwyższenia kapitału musi jednak uzyskać dziś zgodę WZA. Rządy Szwecji, Danii i Norwegii mające razem
50 proc. udziałów w SAS poparły już taką operację, podobnie jak największy udziałowiec prywatny, fundusz rodziny Wallenbergów.
Spółka mająca trudności z powodu kosztów płacowych, kryzysu i konkurencji tanich linii ogłosiła program „Core SAS”, który ma dać 7,8 mld koron oszczędności rocznie; już pozwolił zmniejszyć załogę o 3100 z założonych 4600 osób.