Jak dużą? Szczegóły ma podać jutro prezydent USA Barack Obama. Ma to być największa reorganizacja amerykańskiego nadzoru nad rynkiem finansowym od czasów wielkiego kryzysu. Amerykańska administracja pracowała nad nią prawie sześć miesięcy. Celem jest udoskonalenie kontroli nad działalnością banków począwszy od sprawdzania, jak gwarantowane są kredyty hipoteczne, po ocenę tego, co banki robią z „toksycznymi” aktywami. Demokraci będą chcieli, żeby jak najbardziej zwiększyć ochronę klientów instytucji finansowych.
Jak podał „The Wall Street Journal”, siła i pozycja Rezerwy Federalnej, jako nadzorcy nad największymi instytucjami finansowymi, się zwiększy. Amerykanie chcą też powołać nowego regulatora, który zajmowałby się produktami finansowymi, w tym także kredytami mieszkaniowymi.
Jedną z propozycji jest ograniczenie roli agencji ratingowych. Amerykanie chcą także, żeby regulacje dotyczyły kontraktów na instrumenty pochodne, a instytucje, które takie produkty sprzedają, żeby były nadzorowane.
Barack Obama będzie jutro mówił także o tym, jak dla banków ważne są odpowiednie kapitały i zarządzanie płynnością.
Rządowi USA zależy na tym, żeby nie dopuścić znów do takiej sytuacji, jaka miała miejsce po upadku banku Lehman Brothers we wrześniu ubiegłego roku. Jego upadek spowodował ogromne problemy powiązanych z nim instytucji.