Reklama
Rozwiń
Reklama

Nasze małe ojczyzny

Każdy z nas żyje w kilku ojczyznach. Najmniejszą ojczyzną jest nasz dom, nasza rodzina. Największą Polska, nasz rodzinny kraj

Publikacja: 07.10.2011 01:21

Krzysztof Rybiński

Krzysztof Rybiński

Foto: Fotorzepa, dp Dominik Pisarek

Ale żeby nasza największa ojczyzna dobrze się rozwijała, musimy dbać o to, żeby kwitły te mniejsze ojczyzny, takie jak środowiska, sąsiedztwa, organizacje pozarządowe, koła zainteresowań, kluby osiedlowe. Jeżeli nauczymy się żyć zgodnie w naszych małych ojczyznach, jeżeli będziemy sobie pomagać i ufać, to również w naszej dużej ojczyźnie będzie się dobrze działo i nie trzeba będzie wszystkiego regulować gąszczem nieprzyjaznych i trudno zrozumiałych przepisów.

*

Takie małe ojczyzny kwitną w wielu miejscach. W sobotę uczestniczyłem w spotkaniu Fundacji Szewczyka, która mieści się na warszawskiej Pradze-Północ. W siedzibie fundacji działają koło emerytów, stowarzyszenie praskich żołnierzy AK, fundacja zajmująca się upośledzoną młodzieżą „Pokonać ciszę" czy pralnia odzieży dla osób ubogich.

Na spotkaniu było bardzo miło – piosenki, wiersze. Jeden wiersz szczególnie mi się podobał, jego autorką jest mieszkanka warszawskiej Pragi, pani Adela Knapp, która pisząc go pod koniec ubiegłego stulecia, miała 90 lat. Wiersz jest, a jakże, o polityce:

*

Reklama
Reklama

Wybory... wybory... kolory.

Odcienie, desenie...

Słowa, słowa, słowa.

Mowa słyszana, mowa jałowa.

Obiecanki, cacanki, na wierzbie gruszki...

Ktoś tam ni z juszki, ni z pietruszki,

Reklama
Reklama

Na wszystkie strony coś tam piszczy,

Że jeden zniszczył, drugi zniszczy.

A każda pliszka swój ogonek chwali:

Myśmy walczyli, myśmy działali...

Itp. itp. itd...

Jesteśmy teraz we własnym domu,

Reklama
Reklama

Tylko uwierzyć trzeba komuś...

Komu uwierzyć? Komu uwierzyć, komu uwierzyć, komu?

PS Babcia Jagusia mówi, że uwierzyć teraz „komuś" to wielkie ryzyko.

Ten wiersz pani Adeli bardzo dobrze oddaje stan naszej dużej ojczyzny. Politycy raz na cztery lata starają się przypodobać wyborcom, obiecując „na wierzbie gruszki", a potem, gdy zostaną wybrani, natychmiast o tym zapominają, aż do następnych wyborów.

Najgorsze jednak jest to, że politycy odwracają się plecami do swoich wyborców zaraz po wyborach. Stowarzyszenie Pro Collegio przeprowadziło badanie, w którym ankieterzy odwiedzali biuro poselskie, podając się za wyborców, dzwonili i wysyłali e-maile z prośbą o informacje o działalności posła, prosząc o proste porady prawne.

Reklama
Reklama

Okazało się, że na 40 możliwych punktów niektóre biura poselskie dostały zero, średni wynik wyniósł 13. Im wyżej w hierarchii politycznej lub rządowej była dana osoba, tym gorzej funkcjonowało biuro poselskie. A przecież jeżeli poseł lub senator nie angażuje się aktywnie w budowę małych ojczyzn, we wspieranie lokalnych środowisk, to nie będzie skutecznie budował naszej dużej ojczyzny.

Musimy się zmieniać na lepsze, będzie nam łatwiej, gdy nasze małe ojczyzny będą się rozwijały. Będzie nam łatwiej, gdy administracja publiczna przekaże część zadań i ich finansowanie organizacjom pozarządowym, które taniej, lepiej i skuteczniej będą to robiły.

A przy okazji powstaną nowe małe ojczyzny, które będą rosły i budowały nowe więzi społeczne, nasz kapitał społeczny, którego tak bardzo nam brakuje.

*

Miejmy nadzieję, że wybory w najbliższą niedzielę pomogą nam nieco odejść od zbiurokratyzowanego, bezdusznego państwa, opartego na „obiecankach cacankach". I że każde biuro nowego posła lub senatora stanie się miejscem tworzenia i rozwoju naszych małych ojczyzn.

Reklama
Reklama

Autor jest profesorem i rektorem Uczelni Vistula; kandyduje do Senatu z listy Obywatele do Senatu

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama