MasterCard, światowy lider transakcji kartowych, zbadał gotowość 34 krajów na przyjęcie płatności mobilnych. Polska znalazła się w tym rankingu na ostatnim miejscu, mimo że według Instytutu Homo Homini transakcje mobilne mają do 2015 roku osiągnąć wartość 9,4 mld dol.

„Mobile Payment Readiness Index" uwzględnia takie parametry jak warunki ekonomiczne, infrastruktura mobilna w danym kraju, gotowość użytkowników na przyjęcie nowego rozwiązania technologicznego czy stopień współpracy między bankami, operatorami telekomunikacyjnymi i rządem. W punktacji od 1 do 100 średni wynik w badanych krajach to nieco ponad 33 pkt.

Najlepiej wypadł Singapur z wynikiem 45,6 pkt. Polska uzyskała niespełna 28 pkt.

Najsłabszą stroną naszego kraju okazało się zbyt zawiłe prawo regulujące płatności mobilne i niska świadomość użytkowników. Plusem pozostaje dobrze rozwinięta sieć telekomunikacyjna.

9,4 mld dol. mają być według Instytutu Homo Homini warte do 2015 roku transakcje mobilne w naszym kraju

– W Polsce płatności wykonywane za pośrednictwem telefonów komórkowych wciąż obejmują głównie drobne transakcje za komunikację miejską czy parkowanie – mówi „Rz" Henryk Kułakowski, prezes firmy MassPay, specjalista w dziedzinie płatności mobilnych. – Te usługi słabo się u nas rozwijają, gdyż operatorzy komórkowi nie zdołali wypracować czy zaakceptować wspólnego, jednolitego standardu płatności mobilnych.

Kułakowski uważa, że mimo iż swe rozwiązania wdrożyło w Polsce kilku mniejszych graczy – takich jak SkyCash czy mPay – to jednak nie mają oni dość środków, by samodzielnie upowszechnić je na rynku masowym.

Z danych MasterCard wynika, że tylko niespełna

10 proc. dorosłych Polaków dysponuje kartą płatniczą, ale niemal 60 proc. z nas ma komórkę. Czy zatem transakcje o wartości ponad 9 mld dol. w 2015 r. to scenariusz realny dla Polski?

Owszem – twierdzi MasterCard. Takie możliwości stwarza właśnie zestawienie słabego pokrycia tradycyjnymi usługami bankowymi i prężnej infrastruktury telekomunikacyjnej.