Od kilku lat tysiące osób, które kupiły ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (UFK), bezskutecznie próbują się wycofać z niekorzystnych wieloletnich umów i odzyskać wpłacone pieniądze. Klienci często byli wprowadzani w błąd przez sprzedawców, nie wiedzieli, na co się decydują, a gdy chcieli się wycofać po kilku–kilkunastu miesiącach, okazywało się, że tracili wszystkie pieniądze. Towarzystwa pobierały wtedy opłaty likwidacyjne sięgające nawet 100 proc. zgromadzonych środków. Już sama wysokość tych opłat jest mocno kontrowersyjna, ale główny problem polegał na tym, że klienci często nie byli świadomi ich istnienia albo wysokości.
Zdarzało się, że sprzedawcy oferowali polisy z UFK jako alternatywę lokat bankowych. Nie informowali klientów, że jest to produkt, który sprawdzi się tylko przy długoterminowym oszczędzaniu i jest związany z ryzykiem. Ubezpieczenia na 25 lat kupowali np. emeryci.
Są sankcje
Klienci, którzy nieświadomie wpakowali się w długoletnie umowy, szukali sposobów, żeby się od nich uwolnić. Towarzystwa niechętnie szły im na rękę, więc poszkodowani skarżyli się do KNF, rzecznika ubezpieczonych oraz UOKiK.
Do tej ostatniej instytucji wpłynęło 600 skarg. Prezes UOKiK nałożył kary, o łącznej wysokości ponad 50 mln zł, na cztery instytucje wprowadzające w błąd klientów przy zakupie polis bądź wypowiadaniu umowy ubezpieczenia.
– Wysokie kary są adekwatne do skali naruszeń. Są one dodatkowo uzasadnione tym, że nie dostrzegliśmy ze strony tych instytucji znaczącego wysiłku, aby wyjść naprzeciw pokrzywdzonym klientom. Jest to przejaw braku kupieckiej uczciwości i wskazuje na to, że zawodzi samoregulacja branży finansowej – tłumaczył Adam Jasser, prezes UOKiK.