Reklama

Kary UOKiK za złą sprzedaż ubezpieczeń z UFK

UOKiK nałożył wysokie kary na cztery firmy sprzedające ubezpieczenia z UFK. ?Ale wprowadzeni w błąd klienci i tak muszą dochodzić swoich praw przed sądem.

Publikacja: 30.10.2014 11:58

Prezes UOKiK nałożył kary, o łącznej wysokości ponad 50 mln zł, na cztery instytucje wprowadzające w

Prezes UOKiK nałożył kary, o łącznej wysokości ponad 50 mln zł, na cztery instytucje wprowadzające w błąd klientów przy zakupie polis bądź wypowiadaniu umowy ubezpieczenia.

Foto: ROL, Krzysztof Sklodowski Krzysztof Sklodowski

Od kilku lat tysiące osób, które kupiły ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (UFK), bezskutecznie próbują się wycofać z niekorzystnych wieloletnich umów i odzyskać wpłacone pieniądze. Klienci  często byli wprowadzani w błąd przez sprzedawców, nie wiedzieli, na co się decydują, a gdy chcieli się wycofać po kilku–kilkunastu miesiącach, okazywało się, że tracili wszystkie pieniądze. Towarzystwa pobierały wtedy opłaty likwidacyjne sięgające nawet 100 proc. zgromadzonych środków. Już sama wysokość tych opłat jest mocno kontrowersyjna, ale główny problem polegał na tym, że klienci często nie byli świadomi ich istnienia albo wysokości.

Zdarzało się, że sprzedawcy oferowali polisy z UFK jako alternatywę lokat bankowych. Nie informowali klientów, że jest to produkt, który sprawdzi się tylko przy długoterminowym oszczędzaniu i jest związany z ryzykiem. Ubezpieczenia na 25 lat kupowali np. emeryci.

Są sankcje

Klienci, którzy nieświadomie wpakowali się w długoletnie umowy, szukali sposobów, żeby się od nich uwolnić. Towarzystwa niechętnie szły im na rękę, więc poszkodowani skarżyli się do KNF, rzecznika ubezpieczonych oraz UOKiK.

Do tej ostatniej instytucji wpłynęło 600 skarg. Prezes UOKiK nałożył kary, o łącznej wysokości ponad 50 mln zł, na cztery instytucje wprowadzające w błąd klientów przy zakupie polis bądź wypowiadaniu umowy ubezpieczenia.

– Wysokie kary są adekwatne do skali naruszeń. Są one dodatkowo uzasadnione tym, że nie dostrzegliśmy ze strony tych instytucji znaczącego wysiłku, aby wyjść naprzeciw pokrzywdzonym klientom. Jest to przejaw braku kupieckiej uczciwości i wskazuje na to, że zawodzi samoregulacja branży finansowej – tłumaczył Adam Jasser, prezes UOKiK.

Reklama
Reklama

Kolejne 24 postępowania są w toku.

Trzeba iść do sądu

Kary oznaczają, że instytucje finansowe są odpowiedzialne za informacje udzielane klientom podczas sprzedaży produktów także wtedy, gdy klient swoim podpisem poświadczył znajomość warunków umowy. Nie mają jednak wpływu na poprawę sytuacji osób poszkodowanych. W USA czy Wielkiej Brytanii w ślad za karami idą rekompensaty dla klientów. W Polsce brakuje odpowiednich  regulacji ustawowych i jedynym rozwiązaniem jest droga sądowa. Chyba że ubezpieczyciele pod wpływem stanowiska UOKiK będą korzystniej rozpatrywać reklamacje składane przez klientów.

W przypadku postępowań sądowych poszkodowanych wspiera stowarzyszenie Przywiązani do Polisy. We współpracy z prawnikami z kancelarii LWB oraz rzecznikami konsumentów pomaga występować do sądów o zwrot opłat pobranych z powodu rezygnacji z umowy.

Klienci składają pozwy zbiorowe w postępowaniu grupowym. Z takim pozwem może wystąpić grupa co najmniej dziesięciu osób, dochodzących roszczenia tego samego rodzaju (czyli np.  zapłaty), opartego na tej samej lub takiej samej podstawie faktycznej (np. podstawą mogą być takie same niedozwolone zapisy w umowach zawartych z towarzystwem).

Szansa na wygraną

– Należy mieć nadzieję, że sądy w toczących się sporach wezmą pod uwagę stanowisko UOKiK – mówi Anna Lengiewicz, wspólnik zarządzający w kancelarii prawnej LWB. –  Można również mieć nadzieję, że decyzje wydane przez UOKiK, chociaż nieprawomocne, zmienią postępowanie tych instytucji. Obecnie rozpatrywanie reklamacji klientów kończy się standardową odpowiedzią, że po wszechstronnym przeanalizowaniu okoliczności sprawy ubezpieczyciel/bank nie może  uwzględnić roszczeń.

Sądy przeważnie biorą konsumentów w obronę i w zdecydowanej większości przyznają im rację. Według informacji posiadanych przez rzecznika ubezpieczonych w tej chwili można mówić o kilkudziesięciu sprawach w toku bądź rozstrzygniętych przez sądy. Dotychczas rzecznik przedstawił sądom kilkanaście poglądów w sprawach ubezpieczeń z UFK. Prawie 99 proc. rozstrzygnięć było po myśli konsumentów.

Reklama
Reklama

Za co UOKiK nałożył kary

UOKiK ukarał cztery firmy. Są to: Aegon TU na Życie (kara  23 446 206 zł), Idea Bank (4 172 571 zł), Open Finance (1 673 546 zł) oraz Raiffeisen Bank Polska (połączył się z Polbank EFG; kara 21 122 088 zł).

? Aegon zdaniem UOKiK wprowadzał konsumentów w błąd, informując ich o zmianie warunków umowy ubezpieczenia na życie z UFK w trakcie jej trwania. W 2012 roku Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał za niedozwolone postanowienie, zgodnie z którym rozwiązując umowę w pierwszym lub drugim roku klient tracił całość oszczędności. Towarzystwo powinno zaniechać stosowania tego zapisu w umowach zawartych z klientami. Natomiast Aegon, zamiast zaprzestać pobierania opłat zakazanych przez sąd, jednostronnie zmienił sposób ich obliczania. Gdy klienci wypowiadali umowy, firma informowała o obciążeniu ich opłatą likwidacyjną ustalaną na podstawie nowych zasad. UOKiK uznał, że informowanie konsumentów o rzekomym ustaleniu w obowiązujących umowach nowych zasad obliczania wysokości opłaty likwidacyjnej może wprowadzać w błąd.

? Open Finance i Idea Bankowi UOKiK zarzucił nieprzekazanie klientom ważnych informacji na etapie zawierania umowy i wytknął wprowadzanie w błąd w sprawach dotyczących ryzyka.

? Raiffeisen Bank Polska (dawny Polbank EFG) zawierał umowy przez telefon, ale nie przesyłał wcześniej informacji, których przekazanie jest wymagane przy zawieraniu umów na odległość. Nie uznawał też prawa do odstąpienia od umowy w przewidzianym przez przepisy 30-dniowym terminie, nie informował, czym w istocie jest oferowany produkt i że wartość wykupu w pierwszych latach od podpisania umowy jest znacznie niższa od sumy wpłaconych składek.

Polisolokaty a ubezpieczenia z UFK

Reklama
Reklama

Nakładając kary na instytucje sprzedające polisy z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi (UFK), UOKiK nazwał te produkty polisolokatami. Tymczasem ubezpieczenia na życie z UFK i polisolokaty to nie to samo.

Polisy na życie z UFK to skomplikowane produkty służące do długoterminowego inwestowania. Część oszczędności, najczęściej niewielka, przeznaczona jest na ochronę ubezpieczeniową (dzięki temu w razie zdarzeń przewidzianych w umowie, np. takich jak śmierć czy inwalidztwo ubezpieczonego, wypłacane jest świadczenie), a nie na inwestycje. W związku z tym część jednostek uczestnictwa w funduszu jest systematycznie umarzana i pieniądze te służą pokryciu kosztów ochrony.

Klient płaci składkę jednorazowo bądź regularnie, a ubezpieczyciel po pobraniu opłat  lokuje pieniądze w wybranych przez klienta funduszach.

Z polisą z UFK wiąże się często wiele kosztów różnie nazywanych. Klient pokrywa opłaty wstępne, manipulacyjne, za zarządzanie, dystrybucyjne, administracyjne itp. Do tego w przypadku rezygnacji z umowy w pierwszych latach klient nie otrzyma zwrotu wszystkich wpłaconych środków.

Natomiast polisolokata to lokata bankowa opakowana w ubezpieczenie na dożycie. Suma ubezpieczenia jest tak wyliczona, że o kilka procent przewyższa wartość wpłaconej jednorazowo składki, co odpowiada odsetkom od lokaty. Po upływie określonego w umowie okresu, np. sześciu miesięcy czy roku, klient otrzymuje całą podaną w umowie sumę. Banki proponowały takie produkty głównie dlatego, że pozwalały one uniknąć podatku od zysków kapitałowych, jednak  teraz polisolokaty też są opodatkowane.

Reklama
Reklama

Cezary Orłowski, Biuro Rzecznika Ubezpieczonych

Czas pokaże, jak kary wpłyną na ubezpieczycieli życiowych w Polsce. Może jest to dobry czas dla całej branży, aby wyjść z twarzą, przejąć inicjatywę i zaproponować trzecią drogę wyjścia z tej sytuacji (obok sporów sądowych i perspektywy zmian ustawowych), czyli stworzyć program naprawczy, którego celem będzie rekompensata szkód?

Wzorem rozwiązań amerykańskich czy angielskich ubezpieczyciele mogliby np. stworzyć fundusz rekompensacyjny, z którego środków można by w drodze ugód zaspokajać roszczenia osób poszkodowanych. Jednak w obecnych realiach jest to mało prawdopodobne. Ubezpieczyciele wolą toczyć długoletnie spory sądowe, przedłużając mękę osób poszkodowanych. Jak pokazują dotychczasowe doświadczenia, branża nie jest w stanie sama z siebie, w sposób zdecydowany znaleźć rozwiązania w tej sytuacji. Owszem, ubezpieczyciele pod naciskiem opinii publicznej, aktywności KNF, UOKiK, rzecznika ubezpieczonych są skłonni do ustępstw, czego przykładem jest choćby karta produktu, jednak są to inicjatywy dalece spóźnione i zasadniczo nie rozwiązują problemu.

Cztery decyzje prezesa UOKiK ogłoszone 21 października 2014 r. to już nie tylko rysa, lecz wyraźne pęknięcie fundamentu instytucji zaufania publicznego. Stwierdzone przez UOKiK nieprawidłowości godzą w utrwalony w społeczeństwie stereotyp instytucji zaufania publicznego. Jednak jest to wyłącznie wina banków i ubezpieczycieli. Instytucje te stworzyły jakże szkodliwą dla konsumentów sieć powiązań związaną z dystrybucją „nieuczciwych" umów inwestycyjnych.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama