Generał w piątkowej rozmowie z TVN24 odniósł się do słów szefa MSZ Radosława Sikorskiego, który po spotkaniu z ukraińskim ministrem Andrijem Sybihą stwierdził, że „dyplomacja woli ciszę”. Do rozmowy szefów dyplomacji doszło w Warszawie 3 lipca. Obie strony zapowiedziały deeskalację sporu, którego zarzewiem było nadanie przez Wołodymyra Zełenskiego jednej z ukraińskich jednostek imienia „Bohaterów UPA” i późniejsze odebranie prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego przez Karola Nawrockiego.
Gen. Polko zwrócił uwagę, że dyplomacja to „osiąganie celów strategicznych nie drogą wojenną, tylko drogą polityczną, czyli patrzenie na to, co jest za horyzontem”. Tego, jak mówił, w relacjach z Kijowem zabrakło. – Musi być normalna komunikacja, strategiczne myślenie i planowanie, a nie działanie ad hoc – podkreślił. Gdyby stały kontakt utrzymywano od początku, także między sztabami prezydentów Nawrockiego i Zełenskiego, „wielu niezręczności udałoby się uniknąć”, bo istotą dyplomacji jest gaszenie sporów „w zarodku”, zanim wymkną się spod kontroli. Generał opowiedział się za rozmowami „w zaciszu gabinetów” i „wyprostowaniem pewnych ścieżek”, w tym tych dotyczących wspólnej historii.
Gen. Roman Polko: W konflikcie z Ukrainą zabrakło dyplomacji i strategicznego myślenia
Polko zwrócił uwagę na wojskowe skutki politycznego sporu. – Kiedy jest kłótnia na szczytach, to nie ma współdziałania między żołnierzami, bo dowódcy patrzą na swoich najwyższych przełożonych – mówił. – Jeżeli widzą, że coś dzieje się nie tak, to blokowane zostaje to, co jest kluczowe dla naszego bezpieczeństwa: wymiana informacji wywiadowczej i to ukraińskie know-how – czyli w jaki sposób działać, jak szukać Rosjan, jakie techniki, technologie czy taktyki są na nich skuteczne. To powinno być cały czas realizowane na szczeblu roboczym – stwierdził generał. Przypomniał też o odrzuconej przez Ukrainę propozycji przekazania MiG-ów-29 w zamian za systemy antydronowe. Kijów przekonuje, że polskie maszyny są przestarzałe.
Czytaj więcej
Pięć tygodni sporu o decyzję Wołodymyra Zełenskiego pokazało, że problem nie dotyczy wyłącznie historii. Konflikt pokazał brak strategicznej debaty...
Za największego beneficjenta konfliktu na linii Polska–Ukraina były dowódca jednostki GROM uznał Kreml. – Jedynym wygranym całej tej sytuacji w tej chwili jest Władimir Putin, ta władza kremlowska, która od początku prowadzi wojnę kognitywną, zgodnie z doktryną (Walerija) Gierasimowa – mówił. Jak dodał, celem jest podsycanie nastrojów. – Żeby budować konflikt, eskalować i szukać kolejnych agentów wpływu, po to, aby nie doprowadzić do jego wygaszenia – powiedział.
Generał zauważył, że na to zagrożenie zwracał uwagę już wcześniej. – Kiedy byłem w Radzie Bezpieczeństwa i Obronności prezydenta Andrzeja Dudy, od początku zwracałem na to uwagę, bo dla każdego było oczywiste, że Rosja najbardziej boi się wspólnych działań Ukrainy i Polski – powiedział. – Bo wtedy, kiedy działamy razem, jesteśmy silni i jesteśmy bezpieczniejsi – podkreślił.