Nikaragua zasygnalizowała, że decyzja, która jest "zawieszeniem" stosunków dyplomatycznych, zapadła kilka dni po tym, jak papież Franciszek porównał władze Nikaragui do dyktatury.

Powołując się na swe źródła w Watykanie Reuters podał, że choć zamknięcie placówek nie oznacza automatycznie całkowitego zerwania stosunków dyplomatycznych między Nikaraguą a Stolicą Apostolską, to stanowi poważny krok w stronę takiej możliwości.

Czytaj więcej

Państwo z Ameryki Środkowej zawiesza stosunki dyplomatyczne z Holandią

W lutym krytyk Ortegi, biskup Rolando Alvarez, został w Nikaragui uznany winnym zdrady, podważania integralności narodowej oraz rozpowszechniania fałszywych wiadomości. Hierarcha został skazany na 26 lat więzienia po tym, jak odmówił opuszczenia kraju wraz z 200 więźniami politycznymi, wypuszczonymi przez rząd Ortegi i deportowanymi do USA. Biskup odmówił wejścia na pokład samolotu i został pozbawiony obywatelstwa.

W wywiadzie opublikowanym przez serwis Infobae papież Franciszek odniósł się do uwięzienia Alvareza i porównał to, co dzieje się w Nikaragui, do "komunistycznej dyktatury z 1917 r. lub (działań - red.) Hitlera w 1935 r.".

Czytaj więcej

Papież: Wojna na Ukrainie napędzana nie tylko interesami Rosji

Relacje między Kościołem katolickim w Nikaragui a miejscowym rządem pozostają napięte od czasu stłumienia antyrządowych protestów w 2018 r., kiedy Kościół występował w roli mediatora.

W ostatnich latach liczba pracowników nuncjatury apostolskiej w stolicy Nikaragui, Managui, oraz ambasady Nikaragui przy Stolicy Apostolskiej w Rzymie była ograniczona do minimum.