Japonia monitorowała aktywność grupy chińskich okrętów, w skład której - oprócz lotniskowca - wchodziły m.in. niszczyciele rakietowe, po tym jak okręty te przepłynęły pomiędzy japońskimi wyspami Okinawa i Miyako-jima, wypływając na zachodni Pacyfik z wód Morza Wschodnichińskiego 16 grudnia - podał w komunikacie resort obrony Japonii.

Nim okręty wróciły na Morze Wschodniochińskie tą samą drogą, z chińskiego lotniskowca ponad 300 razy startowały i lądowały na nim samoloty oraz śmigłowce - podaje japońskie Ministerstwo Obrony. 

Czytaj więcej

Japonia się zbroi. Tylko Chiny i USA będą wydawać więcej na armię

Resort obrony Japonii zastrzega, że strona chińska w żadnym momencie nie naruszyła japońskiej przestrzeni powietrznej ani wód terytorialnych Japonii.

Japonia poinformowała jednocześnie, że wykryła chińskiego drona WZ-7 w pobliżu wyspy Miyako-jima w niedzielę i potem ponownie, w poniedziałek. To pierwszy przypadek wykrycia poruszającego się na dużych wysokościach drona rozpoznawczego w tym rejonie.

W skład grupy chińskich okrętów, która przepłynęła w pobliżu japońskich wysp, oprócz lotniskowca wchodziły m.in. niszczyciele rakietowe

Ćwiczenia chińskich okrętów w pobliżu japońskich wysp zorganizowano po tym, jak rząd Japonii ogłosił podwojenie wydatków na obronność w najbliższych pięciu latach w związku z dążeniami do tego, by odstraszyć Pekin od używania sił zbrojnych do rozstrzygania sporów terytorialnych w rejonie Azji południowo-wschodniej, w tym w kwestii Tajwanu.