W ubiegłą niedzielę papież Franciszek wezwał ludzi wszystkich wiar do tego, by w środę modlili się o zakończenie kryzysu na Ukrainie. Papież zwrócił uwagę, że napięcie wokół Ukrainy zagraża bezpieczeństwu Europy i grozi "poważnymi konsekwencjami".

- Proszę was o modlitwę o pokój na Ukrainie i o to, byście modlili się o to często w ciągu dnia - mówił papież w czasie audiencji generalnej dodając, że liczy, iż "rany, lęki i podziały" da się przezwyciężyć.

Czytaj więcej

"Wojna? Ukraina ma 15 reaktorów atomowych. Gdy je zniszczą, nie będzie Ukrainy"

Papież Franciszek wyraził nadzieję, że "modlitwy wznoszone dziś do niebios poruszą serca i umysły światowych przywódców, tak, aby dialog i działanie na rzecz dobra wspólnego zostały postawione przed partykularnymi interesami".

Papież przypomniał przy tym, że na dzisiejszej Ukrainie w czasie II wojny światowej zginęło 5 mln osób. Dodał, że ludzie cierpieli tam też z powodu "głodu i wielkiego okrucieństwa".

Słowa papieża nawiązywały do Hołodomoru, wielkiego głodu na Ukrainie w latach 30-tych XX wieku

Te ostatnie słowa nawiązywały do Hołodomoru - wielkiego głodu na Ukrainie w latach 30-tych XX wieku, który został wywołany celową polityką władz ZSRR i Józefa Stalina, który chciał w ten sposób rozwiązać problem ukraińskiego nacjonalizmu.

- To ludzie, którzy cierpieli - mówił papież o Ukraińcach.