Amerykańscy i rosyjscy urzędnicy zakończyli w poniedziałek w Genewie pierwszą rundę negocjacji, których celem było znalezienie dyplomatycznej drogi do złagodzenia napięć związanych z ewentualną inwazją rosyjskich wojsk na Ukrainę.

Przedstawiciele Kremla zapewnili, że nie ma planu ataku. - Nie ma powodu, by obawiać się jakiegoś eskalacyjnego scenariusza - powiedział dziennikarzom po spotkaniu Siergiej Riabkow, rosyjski wiceminister spraw zagranicznych.

Podkreślił, że prowadzone rozmowy były "trudne, długie i profesjonalne". - Mieliśmy wrażenie, że strona amerykańska bardzo poważnie potraktowała rosyjskie propozycje i dogłębnie je przestudiowała - mówił.

Czytaj więcej

Jakie koszty poniesie Rosja w przypadku ataku na Ukrainę? USA wysyłają ostrzeżenie

Reprezentująca Waszyngton Wendy Sherman przekazał po spotkaniu, że odrzucono propozycje ws. bezpieczeństwa, które dotyczyły m.in. uniemożliwienia Ukrainie przystąpienia do NATO.

- Nie pozwolimy nikomu na zatrzaśnięcie polityki otwartych drzwi NATO, która zawsze była centralnym elementem sojuszu - powiedziała. - Nie zrezygnujemy z dwustronnej współpracy z suwerennymi państwami, które chcą współpracować ze Stanami Zjednoczonymi. Nie będziemy podejmować decyzji o Ukrainie bez Ukrainy, o Europie bez Europy, lub o NATO bez NATO - dodała.

Obie strony unikały stwierdzenia, że poniedziałkowe rozmowy były dyplomatycznym przełomem. - To była dyskusja, lepsze zrozumienie swoich priorytetów. Nazwalibyśmy to negocjacjami - powiedziała Sherman.

Riabkow ocenił, że ton rozmów napawa optymizmem, ale pozostały pytania bez odpowiedzi. 

Obie strony omówiły możliwość przywrócenia traktatu o pociskach średniego i krótkiego zasięgu, który Stany Zjednoczone wypowiedział w 2019 roku, po latach oskarżania Rosji o łamanie jego warunków.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Amerykanie i Rosjanie są zgodni, że obie strony powinny za wszelką cenę uniknąć wojny nuklearnej.