Do incydentu doszło w nocy z 23 na 24 grudnia. Nieznany sprawca rzucił koktajlem Mołotowa w stronę budynku ambasady, trafiając w ogrodzenie. Nikt nie ucierpiał.

O zdarzeniu poinformowało rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, nazywając je "aktem terroru".

Resort spraw zagranicznych wezwał ukraińskiego konsula, od którego zażądano wyjaśnienia sprawy i przeprosin.

Policja we Lwowie wszczęła postępowanie w sprawie incydentu, który jest traktowany jako "wybryk chuligański".

Czytaj więcej

Putin przez 4 godziny i 8 minut mówił o NATO, gazie i torturach

Zdarzenie miało miejsce w czasie, gdy kraje Europy i Stany Zjednoczone wyrażają zaniepokojenie rozmieszczeniem licznych sił rosyjskich przy granicy z Ukrainą, a wywiad USA ostrzega o możliwej rosyjskiej inwazji na ten kraj.

Jednocześnie prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył, że oczekuje od NATO deklaracji, że Sojusz nie będzie rozszerzał swoich wpływów na wschód, co jest jednoznaczne z nieprzyjmowaniem w swoje szeregi Ukrainy.