Poprzednie wytyczne WHO pochodziły z 2005 r. Obecnie WHO, bazując na wynikach 500 światowych badań, podwyższyła standardy jakości powietrza. Obniżono m.in. stężenie drobnego pyłu zawieszonego PM2.5, który jest najbardziej szkodliwy dla zdrowia – zaleca się średnie roczne stężenie nieprzekraczające 5 µg/m3 (w rekomendacjach z 2005 r. wynosiło ono 10 µg/m3, a aktualna roczna norma UE to 25 µg/m3) oraz dwutlenku azotu (NO2) – obecnie zaleca się średnie roczne stężenie nieprzekraczające 10 µg/m3, a poprzednio było 40 µg/m3. – Zaproponowane przez WHO nowe wytyczne dotyczące zaostrzenia norm jakości powietrza są wyrażeniem znaczącego wpływu zanieczyszczenia powietrza na zdrowie człowieka. Eksperci na całym świecie są zgodni, że zanieczyszczenie powietrza jest jednym z wiodących czynników ryzyka dla zdrowia ludzi, powodując ogromne obciążenie finansowe sektora zdrowia publicznego. Mimo iż wytyczne WHO nie są prawnie wiążące, wyrażam nadzieję, że będą miały wpływ na kształtowanie polityki jakości powietrza w naszym kraju –mówi dr hab. n. med. i n. o zdr. Barbara Piekarska, konsultant krajowy w dziedzinie zdrowie środowiskowe.

Podobnego zdania jest Urszula Stefanowicz, Polski Klub Ekologiczny Okręg Mazowiecki, ekspertka Koalicji Klimatycznej, według której obecnie obowiązujące normy są nieadekwatne do skali negatywnych zjawisk – utraty zdrowia i życia na skutek oddychania zanieczyszczonym powietrzem. – Miejmy nadzieję, że ten ważny głos WHO stanie się impulsem do głębokich zmian nie tylko samych norm, ale też działań służących ograniczaniu emisji zanieczyszczeń ze wszystkich większych źródeł. To nie tylko stare piece „na wszystko", ale i wysokoemisyjne używane samochody sprowadzane do Polski, to konieczność termomodernizacji budynków oraz rozwoju bezemisyjnego transportu zbiorowego i aktywnej mobilności. Lista wyzwań jest długa. Weryfikacja dotychczasowej polityki i intensyfikacja działań są koniecznością – mówi Stefanowicz.

Lepsze powietrze to mniej zgonów i chorób

Ze statystyk wynika, że ok. 400 tys. osób przedwcześnie umiera każdego roku w UE przez złą jakość powietrza. Niechlubnymi statystykami może pochwalić się nasz kraj, gdzie notuje się ok. 50 tys. zgonów, a stężenia pyłów zawieszonych wielokrotnie przekraczają dopuszczalne normy unijne.

– W 2019 roku 90 proc. światowej populacji mieszkało na obszarach, na których przekraczane były wytyczne WHO dot. jakości powietrza. Zdaniem WHO, jeżeli nie przekroczyłoby się granicznej wartości PM2,5 do 5µg/m³, to aż 80 proc. skutków zdrowotnych dałoby się zapobiec. W Polsce stężenia poszczególnych zanieczyszczeń biją europejskie, a chwilami nawet światowe rekordy. Nasze dzieci chorują, osoby starsze cierpią na zaostrzenia wielu schorzeń, mamy gorszą odporność, notujemy zgony. A przecież mamy rozwiązania, by to zmienić – mówi Weronika Michalak, dyrektorka HEAL Polska. Zdaniem prof. Michała Krzyżanowskiego, Environmental Research Group, School of Public Health, Imperial College London, współprzewodniczącego grupy opracowującej wytyczne WHO, korzyści dla zdrowia populacji będą proporcjonalne do stopnia i szybkości poprawy jakości powietrza.– Wyrażą się one w dziesiątkach tysięcy unikniętych przypadków chorób oddechowych i chorób krążenia, lepszym rozwojem dzieci i dłuższym życiem w zdrowiu całej populacji – mówi.

Wciąż za mało skutecznych działań

Zdaniem ekspertów nowe wytyczne WHO oznaczają konieczność podjęcia bardziej zdecydowanych działań. Pomimo dotychczasowych inicjatyw Polska jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych krajów UE. Głównym wyzwaniem jest odejście od spalania węgla w domowych piecach i kotłach, redukcja emisji z sektora transportu, energetyki i przemysłu. – WHO wytycza kierunek, w którym powinny podążać państwa unijne i Polska. U nas zastanawiamy się, czy ograniczyć napływ starych diesli do miast, czy wprowadzić bardziej restrykcyjne normy jakości węgla, czy wreszcie wprowadzić w miastach zakaz jego spalania – na świecie takie dylematy są coraz rzadsze. Świat nam zwyczajnie ucieka, a my zostajemy w smogowym skansenie, spalając brudny węgiel i drewno opałowe, wpuszczając w nasze granice zdezelowane, stare diesle – mówi Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego (PAS). Z raportu „Droga do czystego powietrza" przygotowanego przez Polski Alarm Smogowy, Europejskie Centrum Czystego Powietrza i Fundację Frank Bold wynika, że w Polsce wciąż wiele pozostaje do zrobienia w kwestii klimatu. – W raporcie podsumowaliśmy działania rządu i samorządów, całościowa ocena nie wypada najlepiej. Jest kilka obszarów, w których rząd sobie nieźle radzi, np. dobrze oceniamy wprowadzenie norm emisji dla kotłów na węgiel i biomasę, ulgę termomodernizacyjną czy reformę programu „Czyste powietrze". Natomiast aż w 12 na 20 ocenionych obszarów postęp jest niedostateczny – mówi Andrzej Guła, lider PAS.

Zdaniem ekspertów warto poprawić program „Czyste powietrze", znacznie zwiększając skalę wymienianych źródeł ciepła i skierować go także do najuboższych. Brakuje też ogólnopolskiego programu wspierającego wymianę węglowych pieców w mieszkaniach w budownictwie wielorodzinnym oraz nie ma odpowiednich norm określających parametry jakości węgla i obowiązkowych norm dla pelletu drzewnego. – Po stronie samorządów widać poważne braki w realizacji uchwał antysmogowych. Aby wdrożyć uchwały na terenie kraju w ciągu najbliższych sześciu–siedmiu lat, należy wymienić ok. 2,7 mln przestarzałych urządzeń grzewczych spalających węgiel i drewno. Tymczasem wiele samorządów nie podejmuje żadnych działań – uważają eksperci z PAS. Z danych PAS wynika, że do września tego roku w stolicy wymieniono zaledwie 179 „kopciuchów" – 118 wymienił urząd miasta, a tylko 61 mieszkańcy. Jak zaznacza Piotr Siergiej, w ciągu dziewięciu miesięcy tego roku Warszawa zlikwidowała zaledwie 1,2 proc. „kopciuchów", a na usunięcie ok. 15 tys. warszawskich pozaklasowych kotłów pozostało 15 miesięcy. – Urząd Miasta Warszawa oferuje dopłaty do wymiany „kopciucha" sięgające prawie 20 tys. zł, dodatkowo można skorzystać z programu „Czyste powietrze" i docieplić dom. Skoro zachęty finansowe nie są wystarczającym bodźcem, należy się zastanowić, jak przekonać warszawiaków do wymiany. Być może problemem jest brak dotarcia do posiadaczy takich kotłów, zwłaszcza osób starszych lub uboższych? Zachęcam miasto do gruntownego przemyślenia strategii rozwiązania tego problemu, zwłaszcza że już za 15 miesięcy „kopciuchy" w Warszawie i na Mazowszu staną się nielegalne. Od przyjęcia uchwały antysmogowej minęły już prawie cztery lata, a efektu wciąż nie widać – dodaje Siergiej.

Potrzebna nowelizacja

Eksperci w raporcie wskazują, że brakuje także rozwiązań eliminujących zanieczyszczenia pochodzące z transportu samochodowego oraz przemysłowe. – Nie podjęto praktycznie żadnych działań, a stan prawny nie uwzględnia rosnącego ruchu samochodowego w polskich miastach – czytamy w raporcie.

PAS rekomenduje przyjęcie przez Sejm nowelizacji ustawy o elektromobilności umożliwiającej samorządom tworzenie stref czystego transportu, umożliwiających ograniczenie ruchu najbardziej zanieczyszczających powietrze aut.

Zaleca też zahamowanie importu starych samochodów oraz wprowadzenie kar za usuwanie filtrów DPF. By wpłynąć na przemysł, zdaniem ekspertów należy przede wszystkim zaostrzyć wymagania emisyjne dla zakładów przemysłowych, a także przyjąć prawo regulujące standardy zapachowe powietrza.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ