Warszawski Sąd Apelacyjny uznał, że umieszczenie na stronie internetowej „Do Rzeczy" 43-minutowego nagrania z pępkowego urządzonego przez Ryszarda Kalisza naruszyło prawo do prywatności i prawo do tajemnicy rozmowy głównych bohaterów. Wyrok jest prawomocny.

Sprawa to odprysk afery taśmowej. „Do Rzeczy" zdecydowało się na upublicznienie kilkudziesięciu minut z ponadczterogodzinnego spotkania Aleksandra Kwaśniewskiego i Ryszarda Kalisza z października 2013 r. Na nagraniu poruszono m.in. wątki korupcyjne dotyczące Ministerstwa Obrony Narodowej i Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

Politycy rozmawiali jednak także o sprawach prywatnych, w tym dotyczących relacji damsko-męskich. Między innymi Ryszard Kalisz przyznał, że kobiety na niego „lecą".

W ocenie sądu redakcja nie była uprawniona do relacjonowania epizodów z życia prywatnego polityków i przekroczyła granicę swobody prasowej.

Dlatego teraz redaktor naczelny Paweł Lisicki i Orle Pióro mają opublikować na stronie głównej portalu „Do Rzeczy" najpóźniej do 28 marca 2018 r. stosowne przeprosiny. Sąd zobowiązał ich też do usunięcia nagrania audio wraz z komentarzami czytelników. Nie zasądził jednak 200 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz powodów. Przyznanie im takiej kwoty w ocenie sądu mogłoby zniechęcać do publikacji informacji ze sfery publicznej.

Wyrok dotyczy tylko materiałów zamieszczonych w internecie. W ocenie sądu fragmenty nagrań opublikowane w papierowym wydaniu „Do Rzeczy" dotyczyły tylko działalności publicznej Kwaśniewskiego i Kalisza, co uzasadniało ich ujawnienie.

– Treści zamieszczone w tygodniku traktują o ważnych społecznie kwestiach, trudno byłoby więc wymagać milczenia od redaktora naczelnego czy wydawcy, zwłaszcza jeśli chodzi o wątek korupcji w Ministerstwie Obrony Narodowej czy deklarowanych wpływów Ryszarda Kalisza na SKW – podkreślił sędzia Bogdan Świerczakowski.

Adwokat Zbigniew Krüger, pełnomocnik Pawła Lisickiego, jest zadowolony z rozstrzygnięcia.

– To ważny wyrok. Prasa szczególnie w dzisiejszych czasach nie może bać się publikować trudnych czy niewygodnych materiałów, ważnych dla opinii publicznej – podkreśla Krüger.

– Jeśli chodzi o konieczność przeprosin za umieszczenie nagrania w internecie, to mój klient akceptuje i szanuje takie rozstrzygnięcie sądu – dodaje adwokat.

Sygn. akt: V ACa 1157/17