Sprawa dotyczyła naruszenia dóbr osobistych mężczyzny, którego była żona przedstawiła ich kulisy życia małżeńskiego w programie telewizyjnym.
Gośćmi programu były trzy kobiety, które prezenterka przedstawiła jako te „którym rozwód dodał skrzydeł". Jedną z nich była Monika Z. (dane fikcyjne) – była żona Krzysztofa Z. W trakcie wypowiedzi byłej żony powoda w audycji na ekranie pojawił się dwukrotnie napis zawierający imię i nazwisko kobiety oraz podpis o treści " Były mąż znęcał się nad nią psychicznie".
W trakcie audycji Monika Z. opowiadała o swoim małżeństwie z Krzysztofem, przyczynach, dla których wniosła o orzeczenie rozwodu oraz swoim życiu po rozstaniu. Kobieta stwierdziła między innymi, że rozwiodła się, gdyż chciała "odzyskać siebie", a jej małżeństwo było "piekłem", które polegało na "fajnym, przemyślanym, metodycznym wykańczaniu psychicznym" jej osoby oraz, że była poddawana "różnym, ciekawym eksperymentom". Monika skarżyła się, że w czasie trwania małżeństwa nie miała własnej pracy, własnych pieniędzy, nie mogła sama nigdzie wyjeżdżać, a o wszystkich jej sprawach życiowych decydował jej mąż, nawet w tak błahych kwestiach jak zakup płynu do mycia naczyń. Powiedziała, że kiedy wyszła za mąż, ustało jej dotychczasowe życie towarzyskie, a w czasie trwania związku małżeńskiego odwiedzała jedynie jedną przyjaciółkę raz w roku z okazji jej imienin i to w towarzystwie męża. W następnym fragmencie audycji kobieta opowiadała o zmianach w życiu, jakie zaszły po rozstaniu z powodem, jak to określiła prezenterka i Monika Z. " po uwolnieniu z niewoli egipskiej".
Krzysztof Z. wystąpił na drogę sądową. Domagał się przeprosin i 50 tys. zł zadośćuczynienia. Jego zdaniem wypowiedzi byłej żony były nieprawdziwe i zniesławiające, upubliczniony został skrajnie negatywny jego obraz zaś dziennikarze nie zachowali należytej staranności i rzetelności przy wykorzystaniu zebranego materiału prasowego.
Pozwana spółka przekonywała, że jej działania nie były bezprawne, gdyż dziennikarze dochowali należytej staranności. Audycja stanowiła zaś realizację ochrony uzasadnionego interesu społecznego, gdyż poruszała temat problemów kobiet w małżeństwie oraz miała ukazać ofiarom przemocy domowej możliwości zmiany swojego życia. Zdaniem spółki nie ponosi ona odpowiedzialności za przedstawione w audycji wypowiedzi zaproszonych gości zaś zgromadzone przez dziennikarzy materiały wskazywały, że powód rzeczywiście znęcał się psychicznie nad żoną.