Igrzyska olimpijskie przełożono o rok w związku z pandemią koronawirusa SARS-CoV-2. Obecnie Japonia, która ma być ich gospodarzem, mierzy się z czwartą falą epidemii koronawirusa, a większość mieszkańców kraju jest przeciwnych organizacji igrzysk latem tego roku w związku z zagrożeniem epidemicznym. Rząd Japonii zapewnia jednak, że jest w stanie przeprowadzić igrzyska w bezpieczny sposób.

- Rząd i komitet organizacyjny (igrzysk), w tym MKOl (Międzynarodowy Komitet Olimpijski) przekonują, że przeprowadzą bezpieczne igrzyska. Ale wszyscy wiedzą, że jest ryzyko. Jest na 100 proc. niemożliwe przeprowadzenie igrzysk przy zerowym ryzyku rozprzestrzenienia się zakażeń w Japonii i innych krajach po igrzyskach - stwierdził prof. Oshitani w rozmowie z "Times of London".

- Są kraje, w których nie ma wiele zakażeń i kraje, w których nie ma wariantów koronawirusa. Nie powinniśmy sprawiać, by igrzyska były (okazją) na rozprzestrzenienie się wirusa w tych krajach - dodał zwracając uwagę, że większość państw świata ma problem z dostępem do szczepionek.

Igrzyska odbędą się bez udziału kibiców spoza granic Japonii - do kraju przyjadą jednak sportowcy, ich trenerzy i delegacje z niemal całego świata.

W Japonii wykryto jak dotąd blisko 760 tysięcy zakażeń koronawirusem. Zmarło 13,5 tys. chorych na COVID-19.

W Tokio i kilku innych prefekturach, w związku z obecną sytuacją epidemiczną, obowiązuje obecnie stan wyjątkowy.

Główny doradca rządu ds. ochrony zdrowia, Shigeru Omi w ubiegłym tygodniu zapowiedział, że eksperci ds. ochrony zdrowia zamierzają wydać oświadczenie ws. igrzysk 20 czerwca, gdy stan wyjątkowy w Tokio, Osace i innych objętych nim prefekturach ma zostać zniesiony.