Terapia genowa zolgensma, znana także jako onasemnogene abeparvovec albo AVXS-101, to nadzieja dla noworodków i małych dzieci z pierwszą, najcięższą postacią rdzeniowego zaniku mięśni (spinal muscular atrophy, SMA), który w 90 proc. prowadzi do śmierci lub konieczności stałego podłączenia do respiratora. SMA to dziś jedna z najczęstszych przyczyn zgonów noworodków na tle genetycznym. Co roku w Europie rodzi się ok. 550–600 dzieci z tą chorobą. W Polsce SMA diagnozowane jest rokrocznie u ok. 50–60 niemowlaków.

W styczniu 2019 r. Ministerstwo Zdrowia włączyło do refundacji pierwszą terapię, która powstrzymuje rozwój choroby. Zolgensma, którą 19 maja Komisja Europejska (KE) za radą Europejskiej Agencji Leków (European Medicines Agency, EMA) dopuściła do warunkowego stosowania na terenie UE, jest drugą terapią pozwalającą na uniknięcie niepełnosprawności i dającą szansę na normalne życie.

Zezwalając na stosowanie terapii, KE zaznaczyła, że dane na temat potencjalnej skuteczności terapii i jej bezpieczeństwa są zbyt skąpe, i zobowiązała producenta do uzyskania i przedłożenia pełniejszej informacji na temat leku. Do tego czasu lekarze mogą jednak przepisywać zolgensmę, a władze państw UE ją refundować.

– To przełomowa terapia genowa, dająca możliwość odwrócenia defektu genetycznego, który jest przyczyną powstania rdzeniowego zaniku mięśni. Bardzo się cieszymy, że obok pierwszego leku na SMA – spinrazy, dostępnej w formie programu lekowego, chorzy będą mogli skorzystać z kolejnej terapii. Mimo wielu niewiadomych – bo badania na temat nowej terapii są dość skąpe, a grupy pacjentów, których jej poddawano, nieliczne – uważamy pojawienie się AVXS-101 za ogromny przełom – mówi prof. Maria Mazurkiewicz-Bełdzińska, kierownik Kliniki Neurologii Rozwojowej Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

– Bardzo się cieszymy, że nowy lek został dopuszczony do stosowania w UE, tym bardziej że jako fundacja przez lata wspieraliśmy badania nad nim. Zaletą zolgensmy jest to, że działa ona szybko i ma świetne działanie u dzieci na wczesnym etapie choroby. Nie bez znaczenia jest jej zbawienne działanie na przełykanie i układ oddechowy – mówi Kacper Ruciński, współzałożyciel i wieloletni prezes Fundacji SMA, członek organizacji europejskiej SMA Europe.

Zolgensma to nadzieja dla noworodków i małych dzieci z pierwszą, najcięższą postacią rdzeniowego zaniku mięśni, spowodowanego brakiem sprawnego genu SMN1, który powoduje szybką i nieodwracalną utratę neuronów ruchowych i osłabienie czynności mięśni, także tych odpowiedzialnych za podstawowy ruch, połykanie i oddychanie.

Jak tłumaczy producent, zolgensma przeznaczona jest dla chorych na rdzeniowy zanik mięśni (SMA) typu 5q z mutacją w obu allelach w genie SM1 i w diagnostyce klinicznej postaci SMA typu 1 lub u chorych na SMA 5q z mutacją w obu allelach w genie SM1 i nie więcej niż trzema kopiami genu SMN2.

Terapia została dopuszczona do stosowania u niemowląt i dzieci o masie ciała nie większej niż 21 kg. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez ośrodek Pediatric Neuromuscular Clinical Research (PNCR) w USA poniżej 21 kg ważyli jednak prawie wszyscy chorzy poniżej piątego roku życia, a także niektórzy w wieku sześciu, siedmiu lub ośmiu lat.

Terapia zastępuje czynności brakującego lub niedziałającego genu SMN1. Nowa, działająca kopia genu podawana jest do komórek pacjenta w pojedynczym wlewie dożylnym, zatrzymując postęp choroby.

W postaci pierwszej SMA, w której degeneracja neuronów ruchowych rozpoczyna się jeszcze przed porodem i szybko się nasila, niezbędne jest jak najwcześniejsze rozpoczęcie leczenia.

Dlatego neurolodzy i genetycy apelują o badania przesiewowe w kierunku tej rzadkiej choroby. Jak tłumaczą, do zdiagnozowania SMA wystarczy proste badanie genetyczne z kropli krwi, a zbadanie ok. 400 tys. dzieci, jakie co roku przychodzą na świat w Polsce, pozwoliłoby na wczesne wykrycie ok. 40–50 przypadków SMA i wdrożenie leczenia już w pierwszych tygodniach życia.

Zolgensma zyskała międzynarodową sławę jako lek skuteczny, ale także najdroższy na świecie – koszt terapii to 2,1 mln dol., czyli ponad 8,6 mln zł. Cena nie wydaje się jednak wygórowana, jeśli wziąć pod uwagę, że stanowi zaledwie ułamek wydatków systemu ochrony zdrowia na leczenie powikłań u chorych i podtrzymywanie ich przy życiu. Łączne koszty opieki zdrowotnej na jedno dziecko z SMA tylko w ciągu pierwszych dziesięciu lat wynoszą 2,5–4 mln euro.

– Cenę tej interwencji medycznej należy rozpatrywać w kontekście całkowitych kosztów bezpośrednich i pośrednich związanych ze schorzeniem. Nie tylko bowiem zapewnia odpowiedni rozwój dziecka, ale także, co ważne w analizach farmakoekonoczmicznych, może być technologią lekową ratującą życie. Zakładając, że terapia będzie skuteczna, jej pozytywne skutki będą dotyczyły całego życia pacjenta, przywracając mu sprawność i produktywność, a jednocześnie oddziałując na produktywność jego opiekunów. Cieszy pojawienie się na rynku kolejnej opcji terapeutycznej w SMA. Myślę, że w najbliższej przyszłości możemy spodziewać się większej liczby terapii genowych – mówi prof. Marcin Czech, były wiceminister zdrowia, który włączył do refundacji nusinersen, pierwszy lek na SMA.

Dotychczas terapią nusinersenem objęto w Polsce ok. pół tysiąca pacjentów, w tym dzieci. Podczas grudniowej konferencji prasowej podsumowującej rok refundacji tej terapii minister zdrowia Łukasz Szumowski mówił, że 400 osób, jakie w 2019 r. objęto leczeniem na koszt NFZ, to dużo jak na pierwszy rok podania (całkowita liczba chorych na SMA w Polsce to ok. 800–900 osób).