Polski kandydat na lek onkologiczny w leczeniu raka jajnika PolEpi otrzymał pozytywne wyniki badań ex vivo odpowiedzi przeciwnowotworowej. To oznacza, że może zostać skierowany do badań efektywności w modelu zwierzęcym. O wynikach polska spółka biotechnologiczną NanoGroup SA poinformowała w komunikacie giełdowym.

Pozytywne opinie o leku znalazły się w badaniach przeprowadzonych przez ośrodek badawczy nad terapiami onkologicznymi Champions Oncology Inc. Opracowany przez nich raport wskazuje większe okno terapeutyczne PolEpi niż wolnego chlorowodorku epirubicyny.

– W ramach badań nad PolEpi sprawdzamy możliwość skuteczniejszego i bezpieczniejszego leczenia onkologicznego niż obecnie stosowane terapie. Naszym celem jest opracowanie technologii, która umożliwi dostarczenie większej ilości substancji czynnej do komórek nowotworowych, a jednocześnie pozwoli ograniczyć działania niepożądane terapii. Odpowiedzią na te wyzwania ma być właśnie PolEpi. Wyniki badań prowadzonych przez Champions Oncology Inc., w połączeniu z wynikami badań tolerancji pozwalają stwierdzić, że w porównaniu ze stosowanym m.in. w leczeniu raka jajnika chlorowodorkiem epirubicyny PolEpi ma potencjał do bardziej efektywnego hamowania wzrostu nowotworów przy jednoczesnym ograniczeniu działań niepożądanych – tłumaczy prof. Tomasz Ciach, naukowiec i wynalazca nowego leku.

Jednym z problemów stosowanych obecnie leków w chemioterapii jest silny negatywny wpływ leków również na komórki zdrowe. Technologia, która pozwoli dostarczać substancję czynną bezpośrednio do komórek nowotworowych, może przyczynić się do znacznego ograniczenia toksyczności leczenia i poprawy jego efektywności. Jak wynika z eksperymentów prowadzonych przez NanoVelos SA, takie możliwości stwarza opatentowana przez spółkę nanoplatforma do transportu substancji aktywnych.

Rak jajnika to drugi co do częstotliwości występowania nowotwór kobiecych narządów rozrodczych i piąty najpowszechniejszy rak u kobiet. W 2020 r. stwierdzono 4469 nowych przypadków. U ok. 70 proc. kobiet wykrywany jest w stadium zaawansowanym. To oznacza, że wiele z nich nie udaje się uratować. W roku 2020 zarejestrowano 3131 zgonów z powodu raka jajnika, co umiejscawia go na czwartym miejscu po nowotworze płuc, piersi i jelita grubego.

Zachorowalność na raka jajnika obserwowana jest głównie u kobiet w wieku 55–70 lat.

Do najbardziej znanych czynników ryzyka zachorowania na raka jajnika należy nosicielstwo mutacji genów BRCA1 i BRCA 2, które odpowiada za około 10–15 proc. wszystkich nowotworów jajnika. Inną przyczyną raka jajnika związaną z mutacją genów MMR (mismatch repair) jest zespół Lyncha (rodzinne występowanie niepolipowatego raka jelita grubego, który może współistnieć z innymi nowotworami, jak rak jajnika, rak endometrium, nowotwory układu moczowego) – to kolejne 10 proc. tych nowotworów.

Na rozwój raka jajnika wpływ mają także: zaburzenia hormonalne lub leczenie lekami hormonalnymi, wczesny wiek pierwszej miesiączki, późna menopauza, bezdzietność, pierwszy poród po 35. roku życia, długotrwałe leczenie hormonalne (np. związane z procedurą in vitro) oraz ponad 10-letnie stosowanie estragenowej terapii zastępczej.

Nowotwór jajnika trudno jest wykryć na wczesnym etapie choroby, bo nie prowadzi się systematycznych badań profilaktycznych. Osobom z mutacją genu zaleca się częstsze kontrole, a po 35. roku życia profilaktyczne usunięcie narządu.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

rp.pl