W niedzielę regionalny rząd Piemontu zawiesił stosowanie serii szczepionki o numerze ABV5811, po tym, jak Sandro Tognatti, 57-letni nauczyciel muzyki, zachorował i zmarł w okolicznościach, które nie zostały jeszcze wyjaśnione.

Tognatti został zaszczepiony w sobotę po południu. Jak powiedziała włoskim mediom jego żona, w nocy rozwinęła się u niego wysoka temperatura. W niedzielny poranek czuł się już bardzo źle. Wezwano karetkę, ale wkrótce potem mężczyzna zmarł.

Już w zeszłym tygodniu o zajęciu innej partii szczepionki AstraZeneca zdecydował sąd na Sycylii. Tam powodem była nagła śmierć dwóch mężczyzn, którzy zostali niedawno zaszczepieni.

Włoski rząd początkowo utrzymywał, że nie ma dowodów na związek między zgonami a szczepionkami, i zezwolił na dalsze podawanie preparatu AstraZeneca. O zawieszeniu szczepień przy użyciu tej wakcyny zdecydował dopiero w poniedziałek po południu, razem z Francją i tuż pod podobnej decyzji Niemiec.

Wcześniej stosowanie szczepionki spośród państw UE zawiesiły Irlandia, Dania, Norwegia i Islandia, a w niedzielę wieczorem o takiej samej decyzji poinformowała Holandia.

Część krajów (m.in. Austria) zrezygnowała ze szczepień z użyciem jednej z partii szczepionek AstraZeneca, po śmierci zaszczepionej pielęgniarki w Austrii. U kobiety stwierdzono zaburzenia związane z krzepliwością krwi.

Agencja Reuters zauważa, że decyzja prokuratorów to kolejny cios dla wizerunku szczepionki AstraZeneca we Włoszech, który jeszcze bardziej utrudni rządową kampanię szczepień przeciwko Covid-19.