Szef resortu zdrowia zastrzega jednak, że ta fala niesie "ewentualnego" obostrzenia. - Będę cały czas się zastrzegał i podkreślał tu słowo „ewentualne”, bo naprawdę mamy zupełnie inną sytuację epidemiczną pod względem konsekwencji tej sytuacji dla szpitalnictwa. Lockdowny, które mieliśmy na początku, potem obostrzenia, oprócz tego, że miały nas chronić przed transmisją, to miały też zapobiec doprowadzeniu do niewydolności systemu opieki zdrowotnej. To ryzyko obecnie jest zdecydowanie mniejsze - podkreśla minister.