Maj był kiepskim miesiącem dla większości rynków wschodzących świata. I to mimo że ceny ropy rosły, przekraczając nawet 50 dol. za baryłkę.
Inaczej jednak niż w marcu i kwietniu (które były dobrymi miesiącami dla rynków wschodzących) drożejącej ropie nie towarzyszył słabnący dolar. Wzrost cen ropy wynikał głównie z zaburzeń w podaży (m.in. wielkich pożarów lasów w Kanadzie i ataków terrorystów na instalacje naftowe w Nigerii). Dolar zaś zyskiwał na wartości w związku z oczekiwaniami kolejnych podwyżek stóp procentowych w Ameryce.