Inflacja wyraźnie przyspieszyła już w marcu, gdy sięgnęła 1,7 proc., po 1,2 proc. w lutym. Ankietowani przez „Rzeczpospolitą” ekonomiści przeciętnie szacowali, że w kwietniu była niewiele wyższa, wyniosła 1,8 proc. Najwyższe prognozy zakłady jej wzrost do 2 proc.
Do przyspieszenia inflacji przyczynił się m.in. większy niż w marcu wzrost cen żywności i napojów bezalkoholowych. Zwiększyły się one o 3,3 proc. rok do roku, po 2,6 proc. w marcu. Szybciej drożało też paliwo: o 8,5 proc. rok do roku, po 7,3 proc. w marcu.
Czytaj także: Rekordowe ceny warzyw. Od 20 lat nie było tak drogo
Jak zauważył w komentarzu do wtorkowych danych Grzegorz Ogonek, ekonomista z banku Santander, żywność w porównaniu do marca podrożała o 1 proc. W kwietniu jej ceny nie rosły tak mocno już od dekady. - To wynik zarówno niskiej podaży warzyw, mizernych opadów w mijającym miesiącu, jak i gwałtownego wzrostu cen wieprzowiny przez ASF – tłumaczy Ogonek.
W kwietniu wzrosła prawdopodobnie również tzw. inflacja bazowa, nie obejmująca cen energii i żywności, a przez to lepiej oddająca tendencje cenowe w krajowej gospodarce. Przed wstępnym szacunkiem CPI ankietowani przez „Rzeczpospolitą” eksperci oceniali, że inflacja bazowa wyniosła 1,4 proc., tak samo jak w marcu. Obecnie sądzą, że przyspieszyła do 1,6 proc., a nawet 1,8 proc.
Zdaniem Grzegorza Ogonka, już w połowie roku inflacja dojdzie do celu NBP, czyli do 2,5 proc. Pod koniec roku może zbliżyć się 3 proc. „Sądzimy, że inflacja utrzyma się w trendzie wzrostowym, w maju-czerwcu osiągnie cel inflacyjny, a na koniec roku zbliży się do 3 proc.” – zgadzają się ekonomiści PKO BP.
Przyspieszająca inflacja może prowokować oczekiwania na podwyżki stóp procentowych, ale większość komentatorów wątpi, aby faktycznie w najbliższych kwartałach do nich doszło.
Czytaj także: Wyższa inflacja znów pożera zyski z lokat
„Kierownictwo RPP w osobie Adama Glapińskiego (prezesa NBP – red.) pozostanie raczej niewzruszone: najnowsze dane nie odbiegają znacząco od projekcji. Co więcej, rdzeń RPP widzi gospodarkę w długim horyzoncie i tam gospodarka zwalnia, a więc nie będzie w stanie generować presji inflacyjnej wiecznie, lecz ewentualnie tylko przejściowo. Tym samym uważamy, że poprzeczka do zmiany stóp położona jest bardzo wysoko, a prawdopodobieństwo ruchu ze strony NBP - bardzo niskie” – napisali w komentarzu ekonomiści mBanku.
„Tak długo, jak perspektywy inflacji nie będą wskazywać na trwałe przekroczenie poziomu 3,5 proc. rok do roku, nie oczekujemy zaostrzenia polityki pieniężnej przez RPP” – dodali ekonomiści z PKO BP.