Po co prawicy krucjata przeciwko „Zielonej granicy”?
Nie wiem. Rozumiem kalkulacje wyborcze, ale całościowo to wzmożenie przynosi więcej szkody niż pożytku. Nawet jeżeli uznamy, że film nieco karykaturalnie i jednostronnie przedstawia działania Straży Granicznej, policji i wojska, co może przynieść Polsce szkody wizerunkowe na świecie, to w imię czego dokładać do tego i utrawalać stereotyp kraju, w którym politycy piętnują twórców niczym w PRL? Właśnie tym m.in. różnimy się od ruskiego miru, że u nas wolno artystom wypowiadać się przeciwko władzy, krytykować działania służb państwowych i robić o tym filmy, sztuki czy pisać książki.