Na świecie rośnie liczba zachorowań na COVID-19. Niektóre kraje już zastanawiają się nad powrotem do obostrzeń. Wzrost zachorowań widać także w Polsce. Z danych resortu zdrowia, że poniedziałek 11 lipca badania potwierdziły 2035 zakażeń koronawirusem. To najwięcej od ponad trzech miesięcy (dzień później było ich 1647 a w środę - 1840). W ciągu ostatnich trzech dni z powodu COVID-19 zmarły 23 osoby.
Minister zdrowia Adam Niedzielski w niedawnej rozmowie z „Wprost” powiedział, że „nie przewiduje” zamykania na jesieni siłowni czy basenów. - Na roboczo przyjmujemy, że dopóki liczba hospitalizacji z powodu COVID-19 nie przekroczy 5 tysięcy, to nie ma sensu podejmować drastycznych kroków, np. dotyczących poszerzenia testowania. Jeśli większa liczba zakażeń spowoduje zwiększenie liczby hospitalizacji, to wtedy będziemy podejmować decyzje dotyczące masowego testowania czy też ograniczeń - wyjaśniał.
Czytaj więcej
- Zbudowaliśmy system, w którym COVID-19 stał się standardową chorobą, którą trzeba się zajmować tak jak innymi. To już nie jest wyodrębniona z sys...
Decyzję tę w rozmowie z portalem pulsmedycyny.pl skrytykowała dr Aneta Afelt. - Nie są podejmowane kroki dotyczące przywrócenia biernej ochrony epidemiologicznej, a więc np. noszenia maseczek w miejscach takich jak transport publiczny, kina, restauracje i inne, gdzie jest duża gęstość osób - zauważyła ekspertka z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW.
- Z punktu widzenia ochrony nas, obywateli, przed konsekwencją zakażeń jest to decyzja, która jest nieroztropna. Wariant omikron w każdej z form jest wariantem wysoce zakaźnym na poziomie zakaźności odry, a więc jest rekordowo łatwo przenaszalny. Nie wracamy do restrykcji dystansowania, wracamy do biur, jesteśmy w trakcie wakacji, bardzo chętnie Polacy ruszyli na wakacje zagraniczne, tymi destynacjami są kraje, w których w tej chwili jest duża liczba zachorowań, to oznacza, że wracając do Polski, możemy przyjechać zakażeni - tłumaczyła członkini Zespołu ds. COVID-19 przy PAN.
Dr Afelt oceniła, że „biorąc pod uwagę to, w jakiej sytuacji epidemicznej są kraje położone na zachód od Polski, u nas też należy się spodziewać przyrostu liczby osób zakażonych”. Zwróciła jednak uwagę, że „dziś bardzo trudno jest odpowiedzieć na pytanie, ilu faktycznie jest w Polsce zakażonych, bo nie mamy formalnego systemu monitoringu”.
- Te dane, które publikuje Ministerstwo Zdrowia, są danymi bardzo mocno przybliżonymi. Mój kolega, dr Franciszek Rakowski z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW, sugeruje że liczba osób zakażonych może być nawet 20-25-krotnie wyższa i jestem gotowa się z tym zgodzić - powiedziała dr Aneta Afelt