Prezydenci Polski i USA podpisali deklarację o współpracy wojskowej. Jest szansa, żeby w Polsce stacjonowało więcej żołnierzy amerykańskich, jednak mamy pokryć budowy infrastruktury. To dobra umowa?
Na razie jest to deklaracja, akt na stosunkowo niskim poziomie. W infrastrukturę musielibyśmy zainwestować tak czy inaczej. A Amerykanie przecież nie zabiorą ze sobą poligonów czy budynków. Nasze siły zbrojne będą mogły z nich korzystać. Każde wzmocnienie sił amerykańskich na terenie naszego kraju przynosi nam korzyść.
Czytaj także: Supermyśliwiec F-35 jak Błyskawica. Polska potrzebuje 32
Polska deklaruje chęć zakupu myśliwców piątej generacji F-35. Bardzo nowoczesnych, lecz jednocześnie drogich.
Płacimy za to, że nasi politycy są przyjmowani serdecznie w Stanach. Płacimy poprzez zakupy uzbrojenia czy gazu.
Czy Polsce są potrzebne te maszyny?
Tak, ale jestem sceptyczny, czy dobrze robimy kupując je teraz. Lepiej byłoby skoncentrować się na samolotach F-16. Mamy jedne z najnowszych F-16, zbudowaną infrastrukturę i system szkolenia. Za pieniądze, które wydamy na 32 sztuki F-35 można by dokupić tyle samo F-16, a poprzednie zmodernizować. Inwestując w F-35 na modyfikowanie F-16 już nie starczy pieniędzy. F-35 dziś spełniają dopiero 70 proc. zakładanych możliwości bojowych. A nieoficjalnie mówi się, że tylko 30 proc. Miejmy nadzieję, że kiedy będziemy odbierać swoje samoloty, te wskaźniki wzrosną.
Zakup F-35 generuje gigantyczne koszty dodatkowe. Na przykład budowę nowego, równoległego systemu szkolenia pilotów.
Producent mówi, że koszt jednej sztuki F-35 niedługo spadnie, będzie wynosił 90, może 80 mln dol. Co za to dostaniemy?
Płatowiec z silnikiem. Trzeba do tego doliczyć olbrzymie koszty wyposażenia. Szacuję, że za jeden samolot trzeba liczyć minimum 150 mln dol. Łącznie daje to kwotę 5 mld dol.
Jaki byłby przyrost możliwości bojowych w stosunku do F-16? Znaczący?
Olbrzymią zaletą F-35 jest sieciocentryczność systemu informacyjnego, natomiast nie fetyszyzowałbym kwestii zmniejszonej wykrywalności. Nasz potencjalny przeciwnik, Rosja, od 40 lat pracuje nad środkami walki z samolotami o obniżonej wykrywalności. W potencjalnym starciu z Rosją te samoloty nie będą wyjątkowo efektywne. Oni mają środki wykrywania i zwalczania tych samolotów. F-35 są skuteczne, ale w walce z innymi przeciwnikami. Te maszyny są niewidzialne dla większości radarów używanych przez państwa NATO, ale już nie dla Rosji.
5 miliardów dolarów mogą kosztować same maszyny. Ile trzeba do tego dodać ze względu na przykład na konieczność budowy infrastruktury?
Nie chcę spekulować. Potrzeb będzie wiele. Niektóre mogą okazać się odległe od kwestii samego samolotu. Chodzi np. o system zabezpieczenia baz. Na pewno Amerykanie narzucą nam standard tego zabezpieczenia i wszystkie bazy będą musiały być zmodernizowane.
Jakie będą korzyści dla polskiego przemysłu obronnego z wydanych miliardów dolarów?
Nie sądzę, żebyśmy mogli włączyć w system współpracy przemysłowej. Dla polskiego przemysłu obronnego F-35 jest straconą szansą, bo już kilka lat temu proponowano nam dołączenie do programu, kiedy jeszcze losy tej maszyny się ważyły. Dzisiaj dołączenie jako partner do programu F-35 może być niezwykle trudne albo wręcz niemożliwe. Wartościowym dodatkiem byłaby np. możliwość przejęcia serwisowania i modernizacji samolotów F-16 przez nasz przemysł.