Opracowywaną w Rosji szczepionkę na COVID-19 (pracuje nad nią Narodowe Centrum Badawcze im. N.F. Gamaleja) otrzymały już w kwietniu osoby ze specjalnej listy. To elity władzy, biznesmeni prywatni i top-menadżerowie największych koncernów państwowych, dowiedziała się agencja Bloomberg. Agencja miała potwierdzić informacje o szczepieniach przedstawicieli rosyjskiej elity. Ma to być kilkadziesiąt osób, których nazwisk Bloomberg nie ujawnił.

Jeden z rozmówców agencji, badacz mający wiedzę o pracach nad szczepionką, twierdzi, że w programie szczepień wzięło udział łącznie kilkaset osób. Według niego zdecydowano się nie reklamować tego, aby uniknąć masowego napływu chętnych. Bloomberg wskazuje, że źródło zna nazwiska kilkudziesięciu zaszczepionych.

Czytaj także: Rosja rozpoczyna testy szczepionki na COVID-19 na ludziach

Według agencji, wśród osób, które otrzymały szczepionkę byli menedżerowie UC Rusal (aluminiowy koncern bliskiego Kremlowi oligarchy Olega Deripaski). Szczepienia zaoferowano również menadżerom FosAgro (lider produkcji nawozów fosforowych, koncern kontroluje miliarder Andriej Guriew z rodziną). Propozycja jest tam nadal rozpatrywana. Obie firmy odmówiły skomentowania informacji agencji.

Bloomberg podkreśla, że pozostają niejasne kryteria doboru ludzi, którym zaproponowano szczepionkę. Udział w programie miał być bezpłatny, a osoby zaszczepione podpisywały dokumenty, że wiedziały o możliwych zagrożeniach. Jednocześnie biznesmeni, z którymi rozmawiał Bloomberg, stwierdzili, że konsekwencje szczepień odczuwali na różne sposoby. Niektórzy mieli gorączkę i bóle mięśni, a jeden z kierowników wyższego szczebla nie zauważył żadnych skutków ubocznych. Byli również menedżerowie najwyższego szczebla, którzy odmówili udziału w programie. Zdecydowali, że szczepionkę należy najpierw przetestować na ochotnikach. Jeden z biznesmenów powiedział, że odmówił, ponieważ lekarz wyjaśnił mu: zajmie rok, zanim zdasz sobie sprawę z wpływu szczepionki na organizm.

Rosyjskie ministerstwo zdrowia zaprzecza informacjom Bloomberga, jakoby szczepionka była dostępna tylko dla elit. Testowanie odbywa się na ochotnikach, włączonych do oficjalnego spisu - wyjaśnił Aleksiej Kuzniecow wiceminister zdrowia dla gazety RBK.

Artykuł Bloomberga skomentował też prezydencki rzecznik Dmitrij Piskow. Powiedział, że nic nie wie o zaangażowania personelu prezydenta Rosji w program testowania szczepionki. Sam Piesków jej nie potrzebuje, bo chorował na COVID-19 i wyzdrowiał.

Rzecznik dodał, że prezydent Rosji Władimir Putin nie został zaszczepiony, ponieważ szczepionka nie ma jeszcze wymaganego certyfikatu.