Reklama
Rozwiń
Reklama

Bunt ochroniarzy

Minimalna stawka godzinowa ochroniarza powinna wynosić 11,4 zł. Polski Związek Pracodawców Ochrona oskarża państwowe instytucje o łamanie prawa

Publikacja: 31.03.2008 02:28

Bunt ochroniarzy

Foto: Rzeczpospolita

Ich zdaniem na liście winowajców są zresztą także ... prokuratury, sądy, urzędy skarbowe, muzea, uczelnie i inne ważne placówki publiczne. Wszystkie te obiekty muszą być pilnowane – to obowiązek ustawowy.

– Będziemy składać doniesienia, bo naszym zdaniem, placówki finansowane z pieniędzy publicznych najczęściej świadomie zlecają usługi wyceniane według stawek uniemożliwiających zorganizowanie ochrony z poszanowaniem prawa – mówi Tomasz Banaszkiewicz, wiceprezes PZPO, a zarazem wiceszef Konsalnetu, jednej z pięciu największych w kraju firm ochroniarskich.

Polski Związek Pracodawców Ochrona to dziś jedyna organizacja reprezentująca 200 tys. ochroniarzy i prawie 4 tys. firm security w kraju. W zeszłym roku wartość rynku usług związanych z bezpieczeństwem szacowana była na 5 mld zł. W 2008 r. ma sięgnąć 5,6 mld.

Prezes Banaszkiewicz i eksperci PZPO wyliczyli, że stawka za godzinę pracy dla strażnika zatrudnionego na stałe ( po uregulowaniu składek ZUS i innych obowiązkowych opłat i podatków) nie może być niższa od 11,4 zł brutto. – Tyle musi dostać firma i to przy założeniu, że miesięczna gaża pracownika jest równa płacy minimalnej (1126zł) a zatrudniająca go spółka działa legalnie, czyli zachowuje procedury wynikające z prawa pracy – mówi wiceprezes Konsalnetu.

Tymczasem wskutek zaciętej rywalizacji o zamówienia, wręcz wojny cenowej między firmami ochrony, przystają one na zlecenia wycenianie grubo poniżej kosztów. – Instytucje proponują w przetargach stawki za godzinę pracy nawet o połowę niższe od tych, które gwarantowałyby spełnienie wymogów legalności zatrudnienia – przekonuje Krzysztof Zgoda z komisji krajowej NSZZ „Solidarność”, od dwóch lat zwalczający łamanie prawa pracy i inne patologie w branży ochroniarskiej.

Reklama
Reklama

Dorota Godlewska, prezes PZPO i właścicielka firmy Dosa, twierdzi, że w przetargach niezmiennie o wygranej tej czy innej firmy przesądza oferowana najniższa cena. – Nikt w publicznej instytucji nie zadaje przy tym pytania, czy stawkę godzinową na poziomie 5,6 zł może zaproponować firma, która dba o zachowanie standardów prawa pracy – mówi prezes PZPO. Problem jest poważny, bo publicznych instytucji pilnuje obecnie armia licząca 50 tys. ochroniarzy. Zdaniem Godlewskiej dwuznaczne postępowanie urzędów psuje rynek. Związek pracodawców już gromadzi przykłady kontraktów, które mogłyby budzić wątpliwości. 8,40 zł netto za godzinę pracy ochroniarza (w tym pogotowie interwencyjne na wezwanie) będzie np. płacił zwycięzcy przetargu Sąd Rejonowy w Garwolinie.

Prokuratura Rejonowa w Lubinie zdobyła strażników za 6 zł i 50 groszy netto za godzinę. Centrum Obsługi Kancelarii Prezesa Rady Ministrów będzie strzeżone za stawkę 10,30 zł. A Prokuratura Okręgowa w Płocku wynajęła ochroniarzy z licencjami i bronią już za 6, 64 zł netto. Na czarnej liście PZPO jest Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (stawka 8, 30 zł za godzinę), Akademia Górniczo Hutnicza w Krakowie ( 7,90 zł) oraz białostocki oddział ZUS (10 zł).

masz pytanie, wyślij e-mail do autora

z.lentowicz@rp.pl

Biznes
Putin bez narodowej limuzyny. Nie pojedzie Aurusem
Biznes
Chcą budować w Polsce elektryczne auta dostawcze. Nie dostali pieniędzy z KPO
Biznes
AI w Polsce, apel przemysłu UE, rekordowe zyski banków
Biznes
Kolejna branża walczy o przeżycie. Tym razem cementowa
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama