Reklama
Rozwiń
Reklama

Hamowanie na autostradach

W tym roku na budowę dróg może zabraknąć nawet 12 mld zł. Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad już w czerwcu grozi utrata płynności

Publikacja: 02.04.2009 04:56

Hamowanie na autostradach

Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys

Jeszcze na początku roku rząd zapowiadał, że na nowe drogi i autostrady wyda w tym roku 28 mld zł. Faktur w takiej wysokości spodziewała się Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad od wykonawców. Do rozliczenia się z nimi może drogowcom jednak zabraknąć ok. 12 mld zł.

– W budżecie mamy zagwarantowane na drogi ok. 6 mld zł, zrezygnowano z ponad 9 mld zł i przerzucono obowiązek ich zdobycia na KFD – powiedział Krzysztof Tchórzewski (PiS) podczas wczorajszego posiedzenia Sejmowej Komisji Infrastruktury. KFD ma pozyskać 9,7 mld zł z pożyczek i emisji obligacji. – Mamy kwiecień, a wciąż trwają rozmowy z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym, emisja obligacji zajmie kilka miesięcy. Ten rząd nie zabezpieczył wystarczających pieniędzy – podkreśla.

Nie jest też na razie znane źródło, z którego miałoby pochodzić brakujące 12 mld zł. Te pieniądze mogłyby pochodzić z zaliczek wypłacanych przez Komisję Europejską na poczet przyznanych nam dotacji na budowę dróg. – Uzyskanie tych zaliczek będzie formalnie bardzo trudne. Dodatkowo nie są to wystarczająco duże kwoty – powiedział „Rz” Andrzej Maciejewski, rzecznik GDDKiA. Dziś w Sejmie w Komisji Infrastruktury posłowie mają rozmawiać na temat sposobu finansowania budowy dróg z resortem finansów.

To jednak nie koniec problemów. – Przez zmianę sposobu finansowania dróg Generalnej Dyrekcji grozi już w czerwcu utrata płynności finansowej – powiedział Janusz Piechociński (PSL), wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury. – By tego uniknąć, GDDKiA musi do czerwca mieć do dyspozycji 30 – 40 proc. przewidzianego na cały rok budżetu – podkreśla Piechociński. To kwota rzędu 8,4 – 11,2 mld zł. Kredyty z EBI mają wpłynąć do nas w trzech transzach, pierwsza już w czerwcu. – To jednak 4 mld euro dla całego kraju, a o te pieniądze ubiegają się również inne resorty – podkreśla Piechociński.

Innego zdania jest Jarosław Waszkiewicz, dyrektor Departamentu Budowy Dróg i Autostrad w Ministerstwie Infrastruktury. – Nie czujemy ograniczeń ze strony EBI, będziemy mogli dostać taki kredyt, jaki będziemy stanie spożytkować – twierdzi.

Reklama
Reklama

Pod znakiem zapytania stoi też wysokość środków pozyskanych z emisji obligacji. Resort infrastruktury wycofał się z kontrowersyjnego pomysłu, aby otwarte fundusze emerytalne miały obowiązek lokowania aktywów w obligacje emitowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego (tzw. obligacje infrastrukturalne). Nie zmienia to faktu, że to właśnie one mają pieniądze, by je kupować.

Zarządzający OFE mówią, że mogą być chętni na papiery, z których środki posłużą na finansowanie inwestycji drogowych. Wszystko zależy jednak od tego, jaka będzie konstrukcja tych papierów, warunki ich emisji i okres zapadalności. Oczekują jednak wyższej rentowności niż obligacji skarbowych.

Dyrektor Waszkiewicz zapowiedział kolejną aktualizację rządowego programu budowy dróg i autostrad na drugą połowę tego roku.

Biznes
Afera w koncernie Kałasznikow. Rosyjskie automaty z chińskimi częściami
Biznes
Piece gasną w hutach Rosji. Tysiące hutników traci pracę
Biznes
Projektantka Hello Kitty ustępuje ze stanowiska po 46 latach
Biznes
Szef Asseco zaskakuje. Rezygnuje z kilkuset milionów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama