Reklama

Górnicy twierdzą, że dozór kopalni zlekceważył zagrożenie

Zmarł 15. górnik ranny w piątkowej katastrofie w Rudzie Śląskiej. Pracownicy kopalni ujawniają: dzień przed tragedią czujniki alarmowały, a nas nie wycofywano

Według Wyższego Urzędu Górniczego w kopalni zapewne nastąpił nagły wypływ metanu. Po jego zapaleniu doszło do wybuchu. Dlatego jest tyle ofiar. WUG powołał komisję, która ustali, co dokładnie działo się tysiąc metrów pod ziemią kilka godzin przed wybuchem gazu.

Górnicy pracujący na nocnej zmianie w czwartek mówią „Rz”, że od kilku dni przed katastrofą w ścianie V wielokrotnie czujniki rejestrowały wysoki poziom metanu i odcinały prąd. Działo się tak, bo po wybraniu węgla przez kombajn ściana nie chciała się zawalić i w komorach gromadziła się niebezpieczna ilość gazu. Wtedy przewietrzano chodnik, poziom metanu opadał, ludzie wracali do pracy.

W czwartek takich alarmów miało być nawet pięć. – Ale górników już nie wyprowadzano, bo kończono ścianę i robota szła na wariata – mówi osoba znająca kulisy sprawy.

Inni górnicy mówią, że kluczowe było zbagatelizowanie przez dozór kopalniany nagromadzenia się gazu w komorach między nocną a ranną zmianą. Nocna zmiana, która zjechała na dół o godz. 20, szychtę skończyła po godz. 4. Dzienna zmiana zaczynała pracę dopiero ok. 6.30. – Gaz znów zebrał się w komorach, stężenie musiało być wysokie, służby wentylacji być może nie zadziałały jak należy – mówi jeden z górników.

Donald Tusk zażądał wyjaśnień od władz kopalni, dlaczego – co ujawnił TVN – zawiadomiły pogotowie ratunkowe dopiero 40 minut po zapaleniu metanu. Jak tłumaczył wczoraj rzecznik Katowickiego Holdingu Węglowego, do którego kopalnia należy, skala tragedii nie od razu była znana. Poza tym na powierzchni cały czas była kopalniana karetka z trzema lekarzami i żaden z górników nie musiał czekać na pomoc.

Reklama
Reklama

Premier zapowiedział też, że na pomoc rodzinom ofiar przeznaczy po 50 tys. zł. Z budżetu wojewody śląskiego każda rodzina ofiary i poszkodowanych otrzyma po 10 tys. zł.

Wczoraj rozpoczęła się zapowiadana od dawna przez NIK kontrola kopalń, także Wujka-Śląsk, pod kątem bezpieczeństwa górników. Z kolei wicepremier Grzegorz Schetyna zapowiedział w TVN 24, że WUG zostanie zabrany spod kurateli ministra środowiska. Urząd miałby się stać swego rodzaju „górniczą policją” gwarantującą bezpieczeństwo pracownikom kopalń.

W piątkowej katastrofie zostało poszkodowanych 55 osób. Wczoraj zmarł 15. górnik – leżał w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. W szpitalach wciąż przebywa 37 poparzonych górników.

Biznes
Szef WEF odchodzi ze stanowiska. W tle kontakty z Jeffreyem Epsteinem
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Biznes
Koszty nadużywania alkoholu, kryzys AGD i wizyta Merza w Chinach
Materiał Partnera
Równowaga to nie benefit, tylko standard przyszłości
Biznes
Kultowe rekwizyty z „Gwiezdnych wojen” i „Terminatora” trafią pod młotek
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama