Stanie się tak, mimo że wciąż ma zablokowane konta. – Mamy na to zgodę sądu – twierdzi Piotr Olszewski, rzecznik PKP Przewozy Regionalne. Obecnie w spółce na etacie pracują 15 tys. 364 osoby. Sytuacja była napięta, związki zawodowe groziły strajkiem.

– Żadnych innych należności regulować nie możemy – dodaje Piotr Olszewski. Rosną więc długi firmy wobec innych spółek z grupy PKP, między innymi wobec PKP PLK za korzystanie z torów. Jak szacuje Andrzej Wach, prezes PKP SA, długi Przewozów Regionalnych wobec wszystkich spółek z grupy PKP wynoszą już prawie 300 mln zł.

Dwa tygodnie temu konta spółki (do kwoty 89 mln zł) zajął komornik. Na tyle sąd wydał nakaz zapłaty na rzecz PKP InterCity. Jak twierdzą władze państwowego przewoźnika pasażerskiego, Przewozy Regionalne są jej winne ponad 120 mln zł. PKP Przewozy Regionalne w grudniu zeszłego roku przeszły pod opiekę samorządów.

Jak twierdzą władze PKP PR, winny złej kondycji spółki jest jej poprzedni właściciel. Zobowiązania PKP PR w momencie przekazywania jej samorządom miały wynosić 360 mln złotych. A zgodnie z umową z rządem spółka miała trafić do samorządów oddłużona.

Jak wskazują audytorzy, którzy badali kondycję spółki w maju tego roku, winne jej kłopotów są też samorządy, które nie płaciły na czas za zamówione przewozy, oraz poprzedni zarząd przewoźnika. Temu ostatniemu dostało się za to, że po stracie przewozów międzywojewódzkich nie ściął w należytym stopniu kosztów stałych spółki.

Zarząd bada obecnie na polecenie rady nadzorczej możliwości ogłoszenia upadłości firmy. Sprawa nie jest prosta, ponieważ PKP Przewozy Regionalne powstały na mocy ustawy restrukturyzacyjnej i jako takie nie mogą upaść. Przewozy Regionalne obsługują ok. 40 proc. rynku kolejowych przewozów pasażerskich, czyli ok. 340 tys. osób dziennie. Władze spółki zdają sobie sprawę, że zniknięcie przewoźnika z rynku wywoła chaos komunikacyjny, a monopol PKP InterCity może się przełożyć na wzrost cen biletów.

Audytorzy firmy wskazują również, że nie przejdzie ona restrukturyzacji bez wsparcia finansowego właścicieli. Ci jednak nie widzą takiej możliwości.