Kolejnych ok. 500 mln zł jest potrzebnych na naprawę dróg wojewódzkich i powiatowych. – W całym kraju uszkodzonych jest ok. 500 km tras krajowych. Koszty ich naprawy to zgodnie ze wstępnymi szacunkami 1,3 mld zł – mówi Marcin Hadaj, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. To wstępne szacunki. Nie wszędzie woda już opadła.
Najwięcej nieprzejezdnych dróg jest na terenie Podkarpacia, Małopolski i Opolskiego. Tam też szacowane wydatki będą najwyższe. Tymczasem z Krajowego Funduszu Drogowego ma być finansowana tylko naprawa zniszczonych przez wodę dróg krajowych. Na remonty tych o niższej kategorii trzeba będzie szukać pieniędzy.
– Nie ma kilometra na całej zarządzanej przez nas sieci dróg krajowych, gdzie nie byłyby konieczne jakieś prace – mówi Joanna Rarus, rzecznik rzeszowskiego oddziału GDDKiA.
Podobna sytuacja jest na terenie województwa małopolskiego, gdzie straty sięgają 300 mln zł. W powodzi ucierpiały prawie wszystkie drogi krajowe. Najczęstsze uszkodzenia to oberwane skarpy, rozmyte pobocza czy pęknięcia nawierzchni dróg. Część dróg jest całkowicie zamknięta dla ruchu, po części nie mogą poruszać się tylko pojazdy cięższe niż 3,5 tony. W większości przypadków ruch odbywa się po jednym pasie drogi lub wyznaczone zostały objazdy. Zamknięte są m.in. drogi w okolicy Sandomierza czy trasa do przejścia granicznego w Barwinku.
W województwach podkarpackim czy opolskim uszkodzonych jest po ok. 70 – 80 proc. samorządowych tras. – Naprawa będzie kosztować ok 50 mln zł – mówi Bogdan Rzońca, marszałek województwa podkarpackiego. – Sytuacja jest tragiczna. Nie mamy pieniędzy na pokrycie strat, ale nie możemy też czekać miesiącami na pieniądze z Unii Europejskiej.