Reklama
Rozwiń
Reklama

Ryzykowałem wchodząc do Polski

Dirk Rossmann, prezes i główny udziałowiec znanej sieci drogeryjnej, w pierwszym wywiadzie dla polskiej prasy

Publikacja: 30.11.2010 05:02

Ryzykowałem wchodząc do Polski

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski

[b]Rz: Gdy na początku lat 90. zapadała decyzja o wejściu pana firmy do Polski, było to spore ryzyko? [/b]

Dirk Rossmann: To była bardzo trudna decyzja, bo wtedy nie miałem też zbyt dużo pieniędzy. Zaciągnąłem kredyty, a inwestycje w Polsce były bezpośrednią przyczyną pozbycia się części akcji, aby zdobyć dodatkowe środki. W biznesie nie ma sukcesu, jeśli nie ponosi się ryzyka. Nie ukrywam, że na początku było bardzo trudno, ale teraz jestem bardzo zadowolony. Także z naszego polskiego zarządu. Nie wtrącam się, pojawiam się co najwyżej dwa razy w roku. Moja praca polega na tym, żeby cieszyć się z wyników.

[b]Dlatego dzisiaj firma jest powiązana kapitałowo z Hutchison Whampoa z Hongkongu. To największy sprzedawca kosmetyków na świecie. Grupa prowadzi 8 tys. sklepów w 34 krajach.[/b]

Jeśli chodzi o spółkę Rossmann Central Europe, to udziały są równo po połowie podzielone między niemiecką centralę a brytyjską spółkę

A. S. Watson należącą właśnie do Hutchison Whampoa. Zarządzanie podlega nam, mamy pełną niezależność w podejmowaniu decyzji.

Reklama
Reklama

[b]Jednak sprzedał pan udziały też w niemieckim Rossmannie.[/b]

Rossmann Niemcy jest w 60 proc. moją własnością, zaś 40 proc. akcji sprzedałem w latach 90. wspomnianej A.S. Watson.

[b]Rozwija pan firmę od ponad 30 lat. Nie kusi pana opcja sprzedaży pozostałych udziałów? Możliwości jest kilka, np. sprzedaż przez giełdę lub obecnemu azjatyckiemu akcjonariuszowi.[/b]

Coś takiego nie wchodzi w grę. Mam dwóch synów (25- i 34-letniego). Obaj pracują już w firmie. Nigdy dotąd Rossmann nie był w tak dobrej kondycji jak obecnie, a mamy za sobą ciężkie momenty. Jeszcze 15 – 20 lat temu mieliśmy spore problemy. Dzisiaj doskonale wiedzie się w Niemczech, jak i na innych rynkach – mamy wysokie zyski.

[b]Od razu muszę spytać: jakie?[/b]

W Niemczech nasza rentowność operacyjna wynosi 3 proc., co w branży handlowej jest bardzo dobrym wynikiem. W Polsce także jesteśmy bardzo zadowoleni z wyniku. Jeżeli firma dobrze prosperuje, między rodziną a kadrą menedżerską nie ma konfliktów w zakresie zarządzania, to nie ma powodów, aby to zmieniać.

Reklama
Reklama

[b]

Gdy w 1972 r. ruszał pierwszy sklep Rossmann, był to zupełnie nowatorski pomysł.[/b]

Wtedy w Niemczech Zachodnich było 18 tys. punktów drogeryjnych bliższych formule apteki. Sprzedaż odbywała się zza lady, obowiązywały też urzędowe ceny wszystkich artykułów. W 1971 roku rząd postanowił znieść ten przepis, co stworzyło możliwość inwestycji. Dla mnie najlepszym rozwiązaniem wydawała się sprzedaż samoobsługowa. Z drugiej strony, żeby móc sprzedawać tanio, trzeba mieć duże obroty. Dlatego zacząłem otwierać sklepy.

[b]

Dzisiaj w Polsce Rossmann jest liderem rynku drogeryjnego. Ma 500 sklepów. Rocznie otwieracie nawet 100 nowych. A w innych krajach?[/b]

W Polsce procentowo rozwijamy się teraz najszybciej, ale w Niemczech też uruchamiamy rocznie po około 120 sklepów, a mamy ich ponad 1,5 tys. Jeśli chodzi o obroty, to z 3,5 mld euro to nasz główny rynek. W Polsce w tym roku nasza sprzedaż wzrośnie o 21 proc., do ponad 3,6 mld zł. W ubiegłym roku na inwestycje w waszym kraju wydaliśmy 147 mln zł, w tym to ponad 167 mln zł. Od 1993 r. zainwestowaliśmy 680 mln zł. W przyszłym roku cała grupa wyda na inwestycje ok. 150 mln euro. Głównym celem jest teraz Turcja.

Reklama
Reklama

[b]Długo można rosnąć tak szybko?[/b]

Zawsze odpowiadam na to pytanie tak samo – w Niemczech jest 80 mln osób i 1550 sklepów Rossmann oraz tysiące konkurencyjnych. W Polsce mamy 500 sklepów, konkurenci jeszcze mniej, więc to jest odpowiedź. W miarę rozwoju gospodarczego perspektywy będą jeszcze lepsze. Podwojenie liczby sklepów jest realne.

[b]A jak wygląda rozwój w Czechach i na Węgrzech?[/b]

Na tamtych rynkach rozwijamy się wolniej. Mamy tam znacznie silniejszą konkurencję, zwłaszcza niemieckiej sieci DM. Mają więcej sklepów od nas, to trudny rywal. Na Węgrzech z kolei dochodzi znacznie większa niż w waszym przypadku niestabilność gospodarcza, co ma wpływ na poziom zakupów, a co za tym idzie – na inwestycje. Miliony tamtejszych gospodarstw domowych są zadłużone w obcych walutach – z powodu niestabilności kursów jest to bardzo poważny problem dla tego kraju.

[b]Tylko na Węgrzech Rossmann odczuł wpływ kryzysu?[/b]

Reklama
Reklama

W Czechach rozwój jest porównywalny z latami wcześniejszymi. Z kolei ekspansję w Turcji dopiero rozpoczynamy, mamy tam dopiero pierwsze sklepy, więc trudno odnosić się do lat wcześniejszych. W Albanii działamy dopiero od roku, mamy trzy placówki i sytuacja wygląda tam podobnie. Na rynku niemieckim też nie mamy powodów do narzekania.

[b]Pana sieć znana jest z produktów pod markami własnymi. Chodziło o niskie ceny?[/b]

Ten pomysł ma około 14 lat. Do lat 90., kiedy nie zarabialiśmy jeszcze tak dużych pieniędzy, problemem było to, że prawdziwe pieniądze robili producenci, a my byliśmy jedynie dystrybutorem na minimalnych marżach. Zastanowiłem się, dlaczego my też nie możemy tego robić? Chwyciło i niskie ceny przyciągnęły kolejnych klientów.

[b]Zaczęliście wprowadzać także do swoich niemieckich sklepów znaną polską markę dr Irena Eris. Czy można się spodziewać kolejnych takich decyzji?[/b]

Jest jeszcze trochę za wcześnie. Te produkty trafiły do sklepów ledwie kilka miesięcy temu, ale pierwsze testy wypadły korzystnie. Planujemy zrobić coś takiego z następną polską marką – AA firmy Oceanic. Jednak niektóre nasze marki własne powstają w polskich zakładach, skąd trafiają do wszystkich sklepów naszej sieci. Eksport z tego kraju jest naprawdę pokaźny i na pewno będzie rósł.

Reklama
Reklama

[ramka]CV

Dirk Rossmann pierwszy sklep sieci drogeryjnej, którą firmuje własnym nazwiskiem, otworzył w 1972 r. W 1993 r. wszedł na rynek polski i węgierski, później zaczął podbój następnych krajów. Firma wciąż jest kontrolowana przez rodzinę, nie podaje wyników finansowych. Wartość transakcji z AS Watson także nie została ujawniona. Dirk Rossmann w tym roku otrzymał w Niemczech tytuł Przedsiębiorcy Roku. [/ramka]

Biznes
Piece gasną w hutach Rosji. Tysiące hutników traci pracę
Biznes
Projektantka Hello Kitty ustępuje ze stanowiska po 46 latach
Biznes
Szef Asseco zaskakuje. Rezygnuje z kilkuset milionów
Patronat Rzeczpospolitej
Wielka Gala Liderów Biznesu odbędzie się 20 lutego. BCC nagrodzi najlepsze polskie firmy i przyzna nagrody specjalne
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama