Rz:Z czego wynika tak wielki sukces sieci dyskontowych na polskim rynku, obserwowany w ostatnich latach?
Jarosław Kosiński: Po prostu doskonale wpasowały się w realia gospodarcze, a dodatkowo pomogło im spowolnienie obserwowane w ostatnich latach. Polacy są znani raczej z oszczędnego i inteligentnego podejścia do zakupów, bardzo lubią cenowe okazje i specjalnie ich szukają.
Wszystko to mogą znaleźć w tego typu sklepach, które są także coraz łatwiej dostępne, ponieważ rozwijają się w bardzo szybkim tempie, otwierając w sumie po kilkaset nowych obiektów rocznie.
Czy zatem możliwe jest, że zdominują rynek i wyprą z niego inne formaty?
Handel w Polsce także się zmienia w bardzo szybkim tempie, stopniowo zacierają się różnice pomiędzy formatami. Sprowadza się to do tego, że dzisiaj w zasadzie wszyscy konkurują o klienta z dyskontami. Dlatego także obniżają ceny i rozwijają ofertę produktów pod markami własnymi, co jest główną siłą tego typu sklepów.
Jednak trzeba zauważyć, że główna przewaga dyskontów wynika z polityki maksymalnego cięcia kosztów, co przekłada się w oczywisty sposób na kwotę, jaką klient ma zapłacić przy kasie. Jednak w związku z tym mają choćby stosunkowo ograniczoną ofertę produktów na półkach, widać to zwłaszcza po świeżych produktach jak mięso, wędliny, ryby. W dyskontach dominują nadal produkty pakowane, a wielu klientów lubi nawet codziennie kupować w niewielkich ilościach choćby wędliny.
Dlatego o dominacji formatu dyskontowego raczej nie ma mowy. Polski rynek jest bardzo specyficzny. Zawsze będzie na nim miejsce choćby na sklepy specjalistyczne czy supermarkety z większą niż w przypadku dyskontów ofertą. Do dyskontów chodzi większość Polaków, ale kupują tam tylko niektóre kategorie produktów, choć w sporych ilościach, a zakupy i tak muszą uzupełnić w innych sklepach.
Te sieci także się zmieniają, co widać zwłaszcza ostatnio, i ewidentnie celują w klientów ze średniej półki?
Zdecydowanie tak, widać to choćby po rozbudowie oferty win, ryb. Jednak wciąż mają duże ograniczenia wynikające choćby ze stosunkowo niewielkiej oferty produktów, spowodowanej niewielką powierzchnią sprzedaży. Gdy koniunktura gospodarcza zacznie się poprawiać, to klienci będą też szukać bardziej wyrafinowanych ofert, z którymi w dyskontach może być problem.
Oczywiście poziom cen dalej jest ważny, ale gdy ktoś będzie potrzebował konkretnego wina czy sera, to szanse na ich znalezienie w dyskoncie ma stosunkowo niewielkie. Dlatego większy potencjał rozwoju widać raczej w przypadku sieci supermarketów.
—rozmawiał Piotr Mazurkiewicz