Zdaniem rolniczego samorządu straty spowodowane wprowadzeniem zakazu uboju rytualnego są tak duże i to nie tylko dla sektora rolnego, ale także dla budżetu państwa, że należy go przywrócić.

Od momentu rejestracji komitet ma trzy miesiące na zebranie 100 tysięcy podpisów obywateli popierających projekt ustawy, który przywróci ubój rytualny w kraju.

Wiktor Szmulewicz, Prezes KRIR powiedział Rzeczpospolitej, że sto tysięcy podpisów rolnicy zgromadzą bardzo szybko, ale będą chcieli dostarczyć wkrótce ich dużo więcej niż przewidują to przepisy, aby udowodnić, że są popierani przez dużą część społeczeństwa. Także tego w miastach.

Rolnicy będą zbierać podpisy za pośrednictwem swoich przedstawicieli w Krajowej Radzie Izb Rolniczych, w jej szesnastu oddziałach w całej Polsce.

- Rolnicy i przedsiębiorcy z branży mięsnej będą walczyć o swoje prawa i miejsca pracy spokojnie i merytorycznie, bo nie mają czasu na pikiety i protesty – podkreśla Szmulewicz. I dodaje, że dla rolników ważna w tym przypadku jest nie tylko ekonomia, ale też podejście do zwierząt i ich dobro: Teraz zwierzęta nie są zabijane na miejscu w Polsce. Muszą się męczyć wiele godzin jadąc w samochodach na przykład do Czech. Dlaczego nikt z przeciwników uboju rytualnego o tym nie pomyślał. Czy tak postępują obrońcy praw zwierząt?

Według obliczeń ekspertów z branży mięsnej ubój koszerny oraz halal to około 10 procent eksportu drobiu z Polski, który w 2012 roku był warty ponad 1,2 mld euro, a także jednej trzeciej eksportu wołowiny, którego wartość także za 2012 rok szacuje się na 1,3 mld euro.

Mirosław Sikora, Przewodniczący Rady Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych (zrzeszająca kilkanaście największych organizacji producentów zwierząt i roślin w Polsce) poinformował Rzeczpospolitą, że: Nasi producenci dostają teraz około 6 złotych za kilogram żywca, wcześniej było to około 9 do 10 złotych za kilogram. To ogromny spadek opłacalności, bo przecież to 30 procent.