O SRK, mówi się, że to podmiot, który dawnym kopalniom ma „dać drugie życie”. Jak SRK rozumie tę misję?
Do SRK trafił majątek restrukturyzowanych spółek górniczych, przez co uzyskaliśmy wiele nieruchomości, które aktywnie zagospodarowujemy. W ten proces jesteśmy zaangażowani i to jest przedmiot naszej działalności. Z likwidatora kopalń staliśmy się moderatorem zmian. Jesteśmy transformatorem, którego celem jest zagospodarowanie pogórniczych aktywów po to, by przywrócić je ponownie gospodarce i odtworzyć miejsca pracy. Chcemy też oddawać nieruchomości lokalnym społecznościom. W tym zakresie bardzo ważna jest współpraca z gminami górniczymi. Efekty tej współpracy już widoczne są w wielu miejscach, gdzie dawne pokopalniane przestrzenie otrzymały zupełnie nowe funkcje. Powstają tam miejsca dla biznesu, kultury, rekreacji i mieszkańców. Transformacja z udziałem SRK to też konkretne liczby. Wartość inwestycji aktywowanych na bazie majątku spółki przekroczyła już miliard złotych, a to nie koniec, bo w kolejce do przemian czekają kolejne nieruchomości i obiekty.
Ile jest kopalń do likwidacji w portfelu SRK? Przybędą kolejne?
W najbliższym czasie nie przybędzie więcej nowych zakładów górniczych do likwidacji, ponieważ ustawa górnicza i umowa społeczna mówią o tym, że tą likwidacją będą zajmować się spółki górnicze. My ostatni zakład górniczy zlikwidowaliśmy w połowie ubiegłego roku. Mowa o dawnej kopalni Jas-Mos-Jastrzębie III w Jastrzębiu-Zdroju. W tej chwili zajmujemy się przede wszystkim zagospodarowaniem nieruchomości po to, żeby oddać je przedsiębiorcom oraz gminom górniczym.
A są chętni na przyjmowanie takiego majątku?
Oczywiście że tak. Przeprowadzamy wiele transakcji, przenosimy prawa własności tych nieruchomości. Stawiamy na aktywizowanie terenów pogórniczych z myślą o nowych inwestycjach i współpracy z przedsiębiorcami. To tereny nie tylko poprzemysłowe, ale także działki mieszkaniowe. Spółka przygotowuje nie tylko same nieruchomości, ale coraz częściej gotowe oferty inwestycyjne odpowiadające na potrzeby gospodarki regionu. Takim kluczowym przedsięwzięciem, w którym uczestniczymy, jest sprzedaż nieruchomości po kopalni Makoszowy w Zabrzu. Już w niedługim czasie, bo 24 września, oddana do użytku zostanie inwestycja zrealizowana na tym terenie. Powstał tam terminal intermodalny, który niewątpliwie w tej lokalizacji stanie się kotwicą i przyciągnie kolejnych inwestorów. SRK aktywnie działa na rynku nieruchomości. Aktualnie w ofercie sprzedaży posiadamy już blisko 650 ha poprzemysłowych gruntów.
Co jest zaletą tych lokalizacji?
Atrakcyjność terenów pokopalnianych polega na łatwym dostępie do infrastruktury. Jeden z największych atutów to bocznice kolejowe. Dzisiaj w ofercie mamy teren po kopalni Krupiński, również z bocznicą kolejową. Jesteśmy na wstępnym etapie szukania inwestora. To są pierwsze postępowania przetargowe, pojawiają się zainteresowani. Często te tereny posiadają też gotową infrastrukturę techniczną w postaci sieci energetycznych, wodociągowych i telekomunikacyjnych.
Jak wygląda proces przygotowania przez SRK pokopalnianych terenów do sprzedaży?
Zgromadziliśmy olbrzymi majątek po likwidowanych zakładach górniczych. Po naszej stronie są nieruchomości i kompetencje. Natomiast naszym partnerem są gminy górnicze, które poprzez to, że kształtują sposób zagospodarowania nieruchomości, w planie ogólnym i w planach miejscowych, określają kierunki zagospodarowania terenu. My, jako SRK, przygotowujemy ofertę, a podmioty gospodarcze oraz samorządy aplikują o środki pomocowe i uruchamiają inwestycje. One nie byłyby możliwe bez podaży nieruchomości, które są dzisiaj w portfelu Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Ta współpraca przez ostatnie dwa lata bardzo dobrze się układa. Przekazaliśmy w tym czasie samorządom i Skarbowi Państwa 150 hektarów. Dzięki tym donacjom możliwe było uruchomienie wielu zadań o znaczeniu społecznym, współfinansowanych środkami krajowymi i unijnymi.
Po kopalniach zostają także obszary pokryte hałdami. To pewnie duże wyzwanie środowiskowe, jak sobie z nim radzicie?
Transformacja nie kończy się na sprzedaży czy przekazywaniu nieruchomości. Równie istotnym wyzwaniem jest przywracanie wartości użytkowej terenom zdegradowanym przez wieloletnią eksploatację. To nie tylko duże wyzwanie środowiskowe, ale również społeczne. W sąsiedztwie hałd i zwałowisk mieszkają ludzie. My jesteśmy dysponentem trzech hałd, które były zapożarowane. Do likwidacji hałdy w Pszowie przygotowywaliśmy się pięć lat, proces wkrótce się rozpocznie. Wyłoniliśmy już wykonawcę i czekamy na decyzję Izby Odwoławczej, by zawrzeć umowę. To są tematy bardzo trudne pod względem inżynieryjnym. Te działania są niezwykle kosztowne, ale konieczne. Jesteśmy na finiszu takiego procesu rekultywacji 19 ha w Rudzie Śląskiej. Zlikwidowaliśmy zapożarowanie i zabezpieczyliśmy teren środowiskowo i społecznie. Czekamy teraz na decyzję samorządu, który określi dalszy sposób zagospodarowania tych nieruchomości, po to by mogły wrócić do gospodarki lub lokalnej społeczności. Wykorzystując swoje unikatowe, 25-letnie doświadczenie dajemy wkład w budowanie nowych perspektyw rozwoju, bezpieczeństwa społecznego i trwałej przyszłości dla kolejnych pokoleń.
Materiał Promocyjny