Dostawcy sprzętu wojskowego w tym roku korzystają z kolejnej fali hossy. Wzmożonym zakupom ich akcji sprzyjają perspektywa kolejnych miliardowych wydatków na wzmocnienie potencjału obronnego Polski, jak i innych europejskich państw oraz eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Kolejna fala zwyżek spółek zbrojeniowych
Wzrost napięć geopolitycznych skutkujący wybuchem kolejnej wojny sprawił, że spółki z branży wróciły na radary inwestorów. – Zainteresowanie spółkami zbrojeniowymi jest zrozumiałe, bo konflikt na Bliskim Wschodzie – w połączeniu z wojną na Ukrainie – wzmacnia długoterminowy trend dozbrajania się państw, a ten trend ma potencjał trwać dłużej niż chwilowa panika. Jednocześnie to segment, w którym zmienność potrafi być skrajnie wysoka. Po pierwszej fali euforii często przychodzi korekta, gdy rynek zaczyna chłodniej wyceniać realne terminy dostaw, marże na kontraktach i to, ile z „premii” jest już w cenach. Dlatego nawet jeśli tezy inwestycyjne pozostają mocne, zarządzanie wielkością pozycji i ryzykiem wejścia ma tu większe znaczenie niż próba idealnego trafienia w moment – wyjaśnia Krzysztof Kamiński, analityk Oanda TMS Brokers.
Kluczowa dla podtrzymania zainteresowania spółkami działającymi w sektorze obronnym jest perspektywa pozyskania wojskowych kontraktów. Dotyczy to zarówno podmiotów, które już realizują zlecenia dostawy różnego rodzaju sprzętu, jak i tych, które się dopiero do nich przymierzają. Jest o co walczyć, bo tylko w ramach unijnego programu SAFE ze 185 mld zł środków, które mają trafić do Polski ok. 80-90 proc. ma zostać wydane w kraju.
Co słychać w firmach zbrojeniowych?
Jednym z największych giełdowych beneficjentów zbrojeniowej hossy jest notowana na rynku NewConnect spółka Niewiadów Polska Grupa Militarna, której wycena sięga już 2,6 mld zł. Tylko od początku bieżącego roku akcje zyskały już blisko 50 proc., kontynuując rajd z poprzedniego roku, w którym urosły ponad 10-krotnie. To jedyny producent uzbrojenia notowany na polskiej giełdzie. W zeszłym roku, jak i w ostatnich miesiącach sporo się działo wokół spółki. Ten dostawca uzbrojenia jest na etapie budowy zdolności produkcyjnych w zakresie amunicji artyleryjskiej ze szczególnym uwzględnieniem tej o kalibrze 155 mm wykorzystywanej przez armatohaubice, takie jak np. Kraby czy K9. Spółka w ostatnich dniach poinformowała o zakupie dwóch linii do elaboracji amunicji 155 mm. Każda będzie miała zdolność do elaboracji 60 tys. sztuk pocisków rocznie. Plan zakłada, że z końcem 2027 r. moce grupy osiągną poziom 120 tys. sztuk amunicji kalibru 155 mm rocznie. Grupa ma także plany związane z uruchomieniem produkcji min przeciwpiechotnych oraz planuje rozszerzenie oferty o miny przeciwpancerne. Rozpoczęcie masowej produkcji planowane jest na 2027 r. natomiast pierwszych zamówień spółka spodziewa się w 2026 r. Ponadto grupa zamierza rozwijać technologie dronowe.