Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaki jest obecny stan realizacji celów pierwszej europejskiej strategii w zakresie półprzewodników?
- Dlaczego biznes apeluje o nową, rozszerzoną strategię Chips Act?
- Jakie inwestycje są już realizowane w Europie, aby wzmocnić potencjał badawczo-rozwojowy i produkcyjny chipów?
- Jaki potencjał posiada Polska i jak zamierza zwiększyć swój udział w globalnym łańcuchu wartości?
Pierwszy unijny Chips Act miał być tarczą chroniącą Europę przed technologicznym uzależnieniem, ale w starciu z twardą geopolityką i rynkową weryfikacją okazuje się niewystarczający. Sektor motoryzacyjny i firmy technologiczne biją na alarm: potrzebujemy Chips Act 2. I nie chodzi już tylko o pompowanie miliardów euro w wielkie fabryki, ale o budowę pełnego, odpornego na wstrząsy ekosystemu – od projektowania, przez linie pilotażowe, po montaż.
Zderzenie z rynkiem. Cel 20 proc. nierealny?
Kryzys półprzewodników z lat 2020–2023 pokazał, jak silnie europejska gospodarka, ze szczególnym uwzględnieniem motoryzacji, uzależniła się od dostaw z Azji – głównie od takich gigantów jak TSMC czy Samsung Electronics. W samym tylko 2021 r. niedobory chipów kosztowały globalny przemysł motoryzacyjny aż 210 mld dol. utraconych przychodów, a z linii produkcyjnych nie zjechało ponad 11 mln pojazdów. Zakłócenia w logistyce oznaczały w Europie przestoje, podczas których produkcja w największych zakładach w Niemczech, Francji czy Włoszech spadała o kilkadziesiąt procent. Odpowiedzią UE było przyjęcie pierwszego European Chips Act – planu wartego 43 mld euro, mającego do 2030 r. podwoić udział Europy w globalnej produkcji do poziomu 20 proc. Jak ocenia Europejski Trybunał Obrachunkowy (ECA), biorąc pod uwagę obecny poziom inwestycji w moce produkcyjne, osiągnięcie tak ambitnego celu wydaje się dziś wysoce nieprawdopodobne. Zgodnie z najnowszymi prognozami, udział UE w globalnym rynku wzrośnie do 2030 r. zaledwie do 11,7 proc. Co gorsza, unijne instytucje dysponują słabymi narzędziami nacisku – Komisja Europejska odpowiada za zaledwie około 10 proc. całkowitego publicznego finansowania strategii, podczas gdy zdecydowana większość zależy od decyzji państw członkowskich i kapitału prywatnego. To nie oznacza, że inwestycje stoją. KE zatwierdziła niedawno 623 mln euro wsparcia dla dwóch nowatorskich projektów w Niemczech. Aż 495 mln euro trafi do GlobalFoundries w Dreźnie na rozwój technologii podwójnego zastosowania (cywilnego i zbrojeniowego), a 128 mln euro wesprze X-FAB w Erfurcie, który do 2029 r. uruchomi pierwszą w Europie otwartą odlewnię skupioną na systemach mikroelektromechanicznych (MEMS). Ponadto w lutym 2026 r. zostaną otwarte dwie potężne linie pilotażowe, które mają wypełnić lukę między badaniami a masową produkcją. W Grenoble (Francja) ruszy linia FAMES warta 830 mln euro, skupiona na technologii FD-SOI – ta pozwala zredukować zużycie energii o 30-40 proc. Z kolei w belgijskim Leuven, w instytucie IMEC, wystartuje warta 2,5 mld euro linia NanoIC, przeznaczona do rozwoju chipów poniżej 2 nanometrów, niezbędnych dla AI i 6G. Sam koncern ASML zainwestował w nią ponad 1 mld euro.
Czytaj więcej
Wraca pomysł ograniczeń na eksport ze Stanów Zjednoczonych zaawansowanych chipów AI. Sprzedaż dużych partii półprzewodników ma być uzależniona od i...