Dyrekcja Bałtyckiej Elektrowni Jądrowej (BEJ) w leżącym na obszarze Unii obwodzie kaliningradzkim (graniczy tylko z Polską i Litwą) zleciła usługi wsparcia technicznego dokończenia budowy elektrowni, w tym badania możliwości przyłączenia do systemu elektroenergetycznego Europy kontynentalnej, a w szczególności przesyłu wyprodukowanego prądu do Polski, wynika z materiałów opublikowanych na portalu zakupowym państwowej korporacji Rosatom.
Autorzy badania muszą m.in zbadać istnienie analogicznych projektów w światowej praktyce budowy międzypaństwowych systemów energetycznych oraz przeanalizować aktualny stan sektora energetycznego w obwodzie kaliningradzkim.
Niezbędna jest też analiza kwestii technicznych budowy proeksportowej BEJ; perspektyw wspólnej pracy z systemem elektroenergetycznym Litwy; bilanse mocy czynnej w systemie elektroenergetycznym Polski, oparte na warunkach wspólnej pracy z siłownią w Kaliningradzie.
Konieczne będzie również zbadanie możliwości zasilania potrzeb własnych siłowni, z uwzględnieniem wymagań pracy równoległej z Europejską Siecią Operatorów Systemów Przesyłowych (ENTSO-E).
Rosjanie zapewniają, że są otwarci na dialog z potencjalnymi inwestorami BEJ. Projektem miał zainteresować się polski największy prywatny koncern energetyczny ZE PAK, kontrolowany przez Zygmunta Solorza, wraz z węgierskim państwowym MVM.
Zainteresowanie rynku potencjalnych inwestorów projektem świadczyć ma, zdaniem Rosjan, o „perspektywach dużego popytu ze strony przemysłu i ludności na stabilne źródło energii elektrycznej o przewidywalnym koszcie za kilowatogodzinę".
Bałtycka Elektrownia Jądrowa od początku była projektem politycznym, obliczonym na związanie Polski, Niemiec i bałtyckich republik jeszcze jednym rosyjskim źródłem energetycznym – w tym wypadku prądem. Sam obwód kaliningradzki prądu z tak dużej siłowni (2300 MW) nie potrzebował.
Moskwa ogłosiła rozpoczęcie budowy w 2012 r., kiedy w Polsce coraz głośniej mówiło się o potrzebie własnej elektrowni atomowej. Kiedy republiki bałtyckie ogłosiły w 2013 r. zamiar opuszczenia jednolitego systemu energetycznego z Rosją i Białorusią (BRELL) i synchronizacji z rynkiem Unii, a Polska i Niemcy nie wyraziły chęci eksportu prądu z Rosji, budowa siłowni została zamrożona. Rosjanie zapewniają jednak, że teren elektrowni jest utrzymywany w stanie gotowości do kontynuowania budowy.
Dr Stanisław Tokarski z Centrum Energetyki Akademii Górniczo-Hutnicznej w Krakowie zwraca uwagę, że z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego Polska musi zbudować własny system zawierający moc na wypadek jej braku z zewnątrz. – Obecnie Polska jest importerem energii netto. Jeżeli prąd z Kaliningradu będzie cenowo korzystny, a do tego jest to energia nieobciążona opłatami za emisję CO2, to przyczyni się do obniżenia emisyjności polskiej energetyki. Rosyjskie sieci nie są połączone z Unią, więc eksport do Polski oznaczałby utworzenie tzw. wyspy odizolowanej od systemu rosyjskiego, sterowanej przez operatora, czyli Polskie Sieci Elektroenergetyczne. Mamy już taką Wyspę Zamojską z Ukrainą, gdzie prąd dostarcza ukraińska elektrownia Bursztyn. Dlatego i w wypadku Kaliningradu decyzja musi zapaść na szczeblu międzyrządowym – mówi dr Tokarski.