Europejski przemysł samochodowy wreszcie zaczyna się odbijać: na największych unijnych rynkach rośnie sprzedaż, a w Niemczech już czwarty miesiąc z rzędu rośnie produkcja aut. Ale koncerny motoryzacyjne mają nowy kłopot – coraz to nowe podwyżki cen doprowadziły do sytuacji, w której nawet przy wciąż osłabionej podaży popyt na nowe samochody zaczyna się zmniejszać. – Coraz wyraźniej na rynku widać efekt przegrzania. Ceny samochodów doszły do granicy, finansowanie staje się rekordowo drogie, a niepewni jutra konsumenci często rezygnują z zakupu – mówi Michał Lesiuk, partner w globalnej firmie doradczej EY. Potwierdza to Instytut Samar. „Główną przeszkodą w sprzedaży staną się rosnące ceny aut i wysokie stopy procentowe, co przełoży się na rosnący gwałtownie poziom rat i coraz cieńszy portfel klientów” – stwierdził w komunikacie.

Według badania przeprowadzonego w sierpniu przez EY i firmę DCG Dealer Consulting 48 proc. ankietowanych w Polsce dilerów uważa, że to właśnie spadek popytu staje się największym problemem polskiego rynku. Z kolei 49 proc. badanych zakłada, że dla utrzymania sprzedaży będzie trzeba obniżać ceny transakcyjne oraz na nowo wprowadzać rabaty. Taka tendencja będzie się nasilać.

Czytaj więcej

Przełom na unijnym rynku nowych samochodów. Sprzedaż zaczyna rosnąć

W sierpniu sprzedaż samochodów osobowych w Polsce lekko wzrosła (o 1,6 proc.), ale dane skumulowane liczone od stycznia pokazują znaczący, 10,6-procentowy spadek w porównaniu z ubiegłym rokiem. Według platformy sprzedażowej Carsmile dostępność samochodów na rynku rośnie. – Widzimy nieznaczną poprawę sytuacji. Nie jest to jeszcze przełom, ale pierwsze symptomy powrotu do normalności – mówi Michał Knitter, wiceprezes Carsmile.

W sierpniu w Niemczech sprzedaż aut wzrosła o 3 proc. r./r., we Francji o 3,8 proc., w Hiszpanii o 9,1 proc., a we Włoszech o 9,9 proc.