87 proc. Polaków słyszało o bojkotach marek wynikających z ich postawy wobec wojny w Ukrainie – wynika z najnowszych badań Havas Intelligence, przeprowadzonego w marcu na próbie ponad 1 tys. Polaków. Wciąż 57 proc. respondentów przyznaje, że sami nie brali udziału w tego typu akcjach, niemniej 43 proc. zaangażowanych to i tak doskonały wynik. 16 proc. deklaruje, że już zrezygnowało z zaplanowanych zakupów bojkotowanych marek, a jedna piąta wskazuje, że nie będzie rozważać takich zakupów w przyszłości.

– Do tej pory aktywności konsumenckie w tym obszarze, związane były najczęściej z kwestiami światopoglądowymi i funkcjonowały tylko w pewnych określonych segmentach społeczeństwa, nie miały zatem szansy rozlać się tak szeroko po całym kraju – powiedziała Anna Kuropatwa, szefowa strategii w Havas Media Group.

– Napaść Rosji na Ukrainę to dla nas jako społeczeństwa sytuacja bez precedensu, dotyka nie tylko naszego poczucia bezpieczeństwa, sprawiedliwości i wyobrażeń dotyczących świata, w którym żyjemy, ale także przekazywanych z pokolenia na pokolenie, obaw i traum, związanych z trudnymi stosunkami polsko-rosyjskimi. Otwartość na bojkoty to tylko inna strona pomocy, której oddolnie udzielają Polacy i tak jak skala tej pomocy jest ogromna, tak poważne skutki mogą dosięgnąć marek z tzn. listy wstydu – dodaje.

Czytaj więcej

Shell zrywa z Gazpromem. Pracownicy wracają do domu

Jest ona wciąż długa, najwięcej mówi się o obecności w Rosji marek francuskich, jak Auchan, Leroy Merlin czy Decathlon, ale również kosmetycznej L'Occitane en Provence. Na liście wstydu są też niemieckie hurtownie C&C Metro, belgijski browar InBev, Bonduelle, producent żywności dla dzieci HiPP, salony fryzjerskie Jean-Louis David po marki chińskie z Alibabą na czele.

Eksperci oczekują, że straty wizerunkowe zostaną z tymi markami naprawdę na długo.

Polacy w badaniu Havas wskazują też na działania pomocowe prowadzone przez firmy z Polski. 78 proc. słyszało o takich akcjach marki Biedronka, 77 proc. Allegro, Rossmanna i Lidla po 73 proc.