Polska flota jest obecnie jedną z największych w Europie i liczy niemal 190 tys. tirów. Czy perspektywa możliwego Brexitu stanowi dla niej duże zagrożenie?
- Nasza branża transportowa skorzystała na Unii Europejskiej pośrednio, bowiem nie mieliśmy możliwości skorzystać z żadnych dotacji ani programów finansowania na zwiększenie floty. W związku z tym wszystko musieliśmy wypracować sami – mówi Jan Buczek.
Jak zaznacza, po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, krajowi przewoźnicy skorzystali przede wszystkim na ułatwionym dostępie do zagranicznych rynków.
- Dzięki temu rzeczywiście staliśmy się potęgą w Unii Europejskiej – podkreśla.
Polski sektor dóbr i usług, również dostępnych za granicą, rozwija się bardzo dynamicznie. Ten wzrost zaczyna hamować jednak coraz więcej państw członkowskich UE.
- W Unii Europejskiej wszyscy starają się teraz ograniczyć nasze usługi, z tego względu, że jesteśmy tam bardzo widoczni i sprawni. Ten neoprotekcjonistyczny trend utrzymuje się już od kilku lat – mówi Buczek.
- Te próby ograniczenia naszych usług są niezgodne z prawem unijnym – podkreśla.
Ewentualne wyjście Wielkiej Brytanii z UE byłoby kolejnym przykładem złamania umowy, na którą Brytyjczycy wiele lat temu przystali.
- Zapowiedź wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej wiąże się z wieloma negatywnymi skutkami, w tym gospodarczymi – zaznacza Buczek.
Jeśli Brytyjczycy opowiedzą się za wystąpieniem z UE, konieczne będzie stworzenie granicy celnej oraz rozliczenie VAT-u i ceł, jeśli zostałyby one wprowadzone.
- Spowolni się przepływ towarów zarówno w jedną, jak i w drugą stronę. I z całą pewnością wzrosną koszty – prognozuje Buczek.
W efekcie polskie towary mogą nie być już równie atrakcyjne i konkurencyjne na rynku brytyjskim, jak obecnie.