- Szczyt NATO nie jest okazja dla polskiego przemysłu obronnego. To spotkanie dla polityków, którzy będą się zajmować zupełnie innymi sprawami. Wystawy i dyskusje na temat kondycji przemysłu zejdą na drugi plan - tłumaczy Sławomir Kułakowski z Polskiej Izby Producentów na Rzecz Obronności Kraju
Wspomniana wystawa zorganizowana została tuż przy Stadionie Narodowym, gdzie odbywają się spotkania. Jaki w takim razie jest jej cel, skoro otwarcie przyznajemy, że na oglądanie czegokolwiek zwyczajnie nie będzie czasu?
- Ja to nazywam wypełnieniem pustej przestrzeni. Żaden dostojny gość nie znajdzie czasu, by wyjść z sali obrad, przejść się tam i to oglądać. Ktoś to na pewno zobaczy, ale raczej całość przeminie niezauważona - wyjaśniał.
- Większym sukcesem była wystawa podczas ćwiczeń Anakonda 2016 - podkreślał.
Szczyt NATO nie jest więc okazją dla polskiego przemysłu obronnego. A co jest? Głośny Program Modernizacji Technicznej Polskiej Armii powoli się rozkręca. czy będzie kołem zamachowym?
- Jeśli będziemy mądrze działać to tak. Trzeba zwrócić jednak uwagę, że zmieniły się pewne priorytety, a co za tym idzie, zmianie ulega cały program. Na dzień dzisiejszy nie znamy końcowego efektu. Nie wiemy, jaki on będzie - tłumaczył.
- ruga kwestia, na którą proszę zwrócić uwagę, to to że w budżecie jaki mamy muszą się znaleźć pieniądze na utworzenie obrony terytorialnej oraz muszą się znaleźć pieniądze na zwiększenie liczebności armii. To oznacza, że komuś trzeba zabrać. Eksperci wyliczali, że te dwa główne kierunki rozwoju zabiorą w ciągu najbliższych lat ponad 60 mld zł. Z czego zabiorą? Z tych 120 mld zł na zakupy. Przy takim scenariuszu pozostanie nam 60 mld zł. - mówił podkreślając, że taka kwota nie tylko nie brzmi już tak imponująco, a wręcz może okazać się za mała. Potrzeby polskiej armii są ogromne.
- Mamy ważne tematy. Mamy obronę powietrzna, mamy śmigłowce uderzeniowe, mamy problem tych nieszczęsnych Karakali - wskazywał.
Wspomniane Karakale uderzają w kolejny problem, z którym boryka się przemysł. Brak decyzyjności.
- Nie można sensownie planować. Jeżeli nie ma podjętej decyzji, a ona jest odkładana w czasie, to przemysł będzie tak samo postępował - wyjaśniał.