- Powinniśmy zrobić wszystko, by agresja polityczna Białoruś na Polskę stała się problemem całej Unii Europejskiej. Trzeba ten konflikt zeuropeizować - podkreśla w rozmowie z Rzeczpospolitą Maciej Duszczyk z Ośrodka Badań nad Migracjami UW i były członek zespołu ekspertów ds. polityki migracyjnej przy MSWiA.

- Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej to polityczna gra między państwami totalitarnymi i demokratycznymi, w której teatrem jest granica a instrumentem ludzie- zwraca uwagę prof. Duszczyk. Przypomina, że według nieoficjalnych informacji za zorganizowanym przemytem migrantów stoi syn Łukaszenki, który wraz z białoruskim wiceministrem ds. wewnętrznych koordynuje cały proceder przynoszący miliony euro zysku.

Według prof. Duszczyka, nie ma szans, by w krótkim czasie a zwłaszcza jeszcze w tym roku, postawić na granicy polsko- białoruskiej mur, nawet przy gigantycznej kwocie 1,5 mld zł zaplanowanej na ten cel. Tymczasem przy dużym napływie uchodźców, wraz z nadejściem zimy, kryzys humanitarny na granicy będzie się pogłębiał.

Czytaj więcej

Ponad 600 prób nielegalnego przekroczenia polskiej granicy

Dlatego też rząd powinien jak najszybciej wpuścić na granicę polsko-białoruska funkcjonariuszy Frontex-u, wybranych dziennikarzy i zwrócić się o pilne zwołanie posiedzenia Rady Europejskiej w tej sprawie. (O decyzję Rady Europejska co do dalszych sankcji wobec reżimu białoruskiego zaapelował we wtorek podczas wizyty w Wilnie prezydent Andrzej Duda).

Może warto również, by do ochrony wschodniej granicy Unii włączyły się też inne państwa zainteresowane skuteczną walką z przemytem ludzi z Białorusi, właśnie w ramach Frontex czy działań Europejskiego Urzędu Wsparcia w dziedzinie Azylu; wtedy działania na granicy mające na celu powstrzymanie jej nielegalnego przekraczania będzie inaczej odbierane w Europie, jeśli będą w nim uczestniczyć także Niemcy czy Holendrzy.

Zdaniem Macieja Duszczyka, Polska powinna też przyjmować wnioski o międzynarodową ochronę od osób, które znalazły się już na terenie Polski. Powinny być one przenoszone do ośrodków dla cudzoziemców. - Za wszelką cenę musimy uniknąć sytuacji, gdy przez Polskę przejeżdżają busy wypełnione cudzoziemcami, o których nic nie wiadomo - zaznacza ekspert.