Reklama

Cały świat chce budować polskie autostrady

Firmy z Białorusi, Chin, Indii i Turcji zamierzają budować drogi w Polsce. Dotychczas zdobyły kontrakty za 2 mld zł. Walczą o następne, warte nawet drugie tyle. W efekcie koszty budowy dróg mogą spaść

Publikacja: 24.02.2010 03:56

Autostrada A4.

Autostrada A4.

Foto: Fotorzepa, Pio Piotr Guzik

Od początku tego roku wnioski o dopuszczenie do polskich przetargów na budowę dróg złożyło w sumie dziesięć firm spoza Unii Europejskiej. Ceny, które oferują, są o ok. 40 – 50 proc. niższe od kosztorysów.

W tym roku do chińskiej China Overseas Engineering i macedońskiej SB Granit chcą dołączyć kolejne firmy, m.in. z Państwa Środka, Turcji, Indii czy Białorusi. O cztery kontrakty na budowę ok. 90 km autostrady A1 między Strykowem a Toruniem chcą walczyć m.in. Mapa Insaat ve Ticaret Anonim Sirketi z Turcji, Punjj Lloyd z Indii oraz Shanghai Construction z Chin czy Rożno-Stroitielnyj Tirest z Białorusi.

Trzy chorwackie spółki Dlekovod, Konstruktor – InzenJering i Hidroelektra Niskogradnija ubiegają się o umowę na budowę 20-km odcinka trasy S7 z Ostródy do Olsztynka.

Konsorcjum, w skład którego wchodzi indyjska firma Punj Lloyd, złożyło najniższą ofertę na budowę 8,5-km obwodnicy Rzeszowa o wartości 411 mln zł. Hindusi ubiegali się też o możliwość budowy 36,5-km fragmentu ekspresowej „siódemki“. Kontrakt wygrał Strabag.

– Wraz z pojawieniem się nowych firm ceny być może jeszcze spadną – mówi Marek Michałowski, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Reklama
Reklama

Niższe ceny mogą przełożyć się na większą liczbę kilometrów dróg wybudowanych przez polski rząd za dostępne pieniądze lub zmniejszyć skalę kredytowania. W tym roku rząd na inwestycje drogowe wyemitował obligacje warte ponad 7 mld zł.

– Te oferty nas cieszą, bo są niezwykle konkurencyjne – mówi Marcin Hadaj, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. – Mamy nadzieję, że w kolejnych przetargach będzie podobnie.

Firmy już zadomowione na polskich rynku konkurencji nie witają z otwartymi ramionami. Twierdzą, że wiele spółek spoza Unii nie przestrzega unijnych przepisów dotyczących np. płacy minimalnej, co za tym idzie, ponosi znacznie niższe koszty.

– Taka konkurencja nie jest uczciwa – podkreśla Michałowski.

– Otwarcie rynku jest warunkiem konkurencji, ale strony muszą mieć równe szanse. Konieczna jest ochrona rynku pracy i stosowanie tych samych standardow dla wszystkich graczy – mówi Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu infrastruktury.

W grudniu zeszłego roku Ogólnopolska Izba Gospodarcza Drogownictwa zwróciła uwagę Brukseli na problem nierównych warunków funkcjonowania przedsiębiorców z Unii i spoza wspólnoty, którzy konkurują na tym samym rynku. – Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi – mówi Wojciech Malusi, prezes OIGD.

Reklama
Reklama

Eksperci obawiają się o kondycję polskich firm, które muszą o kontrakty rywalizować z przybyszami spoza Unii. Część z nich może zniknąć z rynku.

– Dotyczy to zwłaszcza średnich firm zatrudniających ok. 100 osób – mówi Janusz Piechociński, wiceprzewodniczący sejmowej komisji infrastruktury. – Małe spółki będą się ubiegać o zlecenia na remonty i bieżące naprawy dróg. W te kontrakty duże nie wejdą, bo to zupełnie inny biznes niż ten, w którym się specjalizują.

[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=a.stefanska@rp.pl]a.stefanska@rp.pl[/mail][/i]

Biznes
Do Rosji wraca czarna Wołga. Będzie „made in China”
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Biznes
Lotnisko Chopina czekają zmiany? Wiele zależy od decyzji rządu
Biznes
Jest decyzja prezydenta Nawrockiego w sprawie Lex Huawei
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama