Dotychczas współpraca zagranicznej instytucji z polskim TFI czy firmą asset management przy zarządzaniu lokalnym portfelem należała do rzadkości.
Tym razem w grę wchodzi portfel wart na koniec 2009 r. około 2 mld zł (około 0,7 mld dol.). Emeryci ze Skandynawii w minionym roku odważniej weszli na warszawski parkiet, głównie w akcje największych spółek. W połowie 2008 r. przedstawiciele Norges Banku zapowiadali, że do wydania w Polsce mają 1,8 mld dol. Na koniec 2009 r. w tym tzw. petrodolarowym funduszu, do którego trafiają pieniądze pochodzące z podatków od sprzedaży surowców energetycznych, wpływy z własności pól naftowych oraz dywidenda płacona od 67 proc. udziałów w naftowym koncernie Statoil, zgromadzonych było łącznie 456 mld dol.
[wyimek]2 mld zł to środki norweskich emerytów zainwestowane w polskie spółki [/wyimek]
Ani BPH TFI, ani Norges Bank, bank centralny Norwegii, do którego należy fundusz, nie udzielają komentarzy w tej sprawie. Nie wiadomo zatem na przykład, czy cały polski portfel trafił w ręce zarządzających z BPH TFI, czy jedynie jego część, a być może w tym roku trafi kolejna. Aktywa asset management BPH TFI odnotowały spory skok o ok. 1,2 mld zł w III kwartale 2009 r. Na liście tzw. zewnętrznych zarządzających nie ma innych polskich instytucji.
Standardowo na świecie firma zarządzająca aktywami na zlecenie nawet bardzo dużego klienta instytucjonalnego ma sporo swobody. – Zazwyczaj raz na miesiąc, czasem raz na tydzień, odbywają się spotkania obu stron. Wtedy firma asset management jest „przepytywana” przez klienta o zasadność konkretnych decyzji inwestycyjnych. Ogólna strategia i tzw. profil inwestycyjny są wcześniej uzgadniane – opowiada Jarosław Niedzielewski, zarządzający w DWS TFI.