Najtrudniej przewoźnikom trzymać się rozkładu lotów w londyńskim porcie Heathrow. Aż 35,5 proc. startów i lądowań nie odbyło się tam o czasie. Równie złą passę w 2007 roku miało lotnisko Gatewick pod Londynem oraz porty w Rzymie i Dublinie.

Najmniej spóźnień było na lotnisku brukselskim. O czasie nie odleciało tylko 16,9 proc. maszyn. Tuż za belgijskim portem w czołówce punktualnych znalazły się lotniska w Dusseldorfie i w Wiedniu.

Spory odsetek spóźnień spowodowany jest zatłoczeniem nieba – brakuje korytarzy powietrznych dla wszystkich maszyn. – W 2008 roku rozpocznie się druga faza programu "Wspólne niebo". Nowe przepisy unijne, które są z nią związane, pozwolą na wyznaczenie nowych tras i udostępnienie lotnictwu cywilnemu części nieba dotąd zarezerwowanej dla samolotów wojskowych – powiedział Ulrich Schulte-Strathaus, sekretarz generalny AEA.