Reklama

Polska węglem stoi. Brunatnym też

Brunatny surowiec, choć nieco mniej wykorzystywany w Polsce niż kamienny (produkuje się z niego 35 proc. energii elektrycznej – z kamiennego 55 proc.), jest od niego tańszy

Publikacja: 25.06.2009 19:24

Roczne wydobycie wielkości około 60 mln ton można do 2020 r. zwiększyć prawie o połowę - jeśli zapadnie decyzja o eksploatacji pól legnickich. To największe złoża tego surowca w Europie, a może nawet na świecie – mają ponad 40 mld ton, z czego 15 mld ton nadaje się do wydobycia.

W 2008 r. zakończyły się badania odkrytych w latach 50. XX w. pól legnickich węgla brunatnego, gdzie zalega około 8 proc. światowych zasobów tego surowca. Finansowany ze środków unijnych projekt Foresight prowadził Instytut Górnictwa Odkrywkowego Poltegor przy współpracy m.in. AGH i Głównego Instytutu Górnictwa.

Zdaniem naukowców z Poltegor węgiel w złożu Legnica ma wartość opałową o 20 proc. wyższą niż ten w Bełchatowie. A to oznacza, że do wyprodukowania 29 terawatogodzin rocznie wystarczy 24 mln ton surowca z okolic Legnicy zamiast 34 mln ton, których potrzebuje do wytworzenia tej samej ilości energii elektrownia Bełchatów.

Tyle że inwestycja w Legnicę jest skomplikowana – nie godzą się na nią okoliczni mieszkańcy, bo przez budowę nowej odkrywki około 1500 osób należałoby wysiedlić. Na razie mówi się o ochronie złóż legnickich przed zabudową, jednak nawet na to nie godzą się mieszkańcy. Samorządy argumentują, że to zatrzyma inwestycje gmin.

Jednak bez nowych złóż za ok. 15 lat znacząco spadnie wydobycie węgla brunatnego – a jego w zasadzie nie da się importować. Nie tylko dlatego, że byłoby to nieopłacalne, ale też dlatego, że podczas transportu, np. kolejowego, mokry i zapopielony węgiel pod wpływem wilgoci zbija się w masę trudną do rozładowania, a zimą masa ta zamarza. Dlatego elektrownie nim opalane są połączone z kopalniami przenośnikami taśmowymi.

Reklama
Reklama

Gdyby jednak pola legnickie miały być zagospodarowane – to i tak ruszyłyby najwcześniej dopiero po 2020 r. Obok kopalni powstałaby elektrownia – według wstępnych planów o mocy 4,4 MW. Cała inwestycja pochłonęłaby ponad 30 mld zł.

Ministerstwo Gospodarki przyznaje, że biorąc pod uwagę fakt, iż obecne złoża węgla brunatnego powoli się wyczerpują (w kopalni Adamów do 2023 r., w kopalni Bełchatów do 2038 r., w kopalni Konin do 2040 r., a w kopalni Turów do 2048 r.), to kwestie udostępnienia i zagospodarowania legnickiego złoża stają się ważne. Jednak w tym wypadku konieczne jest obniżenie emisji CO

2

oraz ochrona obszarów Natura 2000 (kilka hektarów na polu Legnica Wschód zostało objętych tym programem).

Jednak pola legnickie to niejedyna potencjalna odkrywka węgla brunatnego. Być może zagospodarowane zostanie także złoże Gubin-Mosty-Brody. A nowe pole Szczerców (620 mln ton) wzmocniło kopalnię Bełchatów.Teoretycznie zwiększa ono możliwości produkcyjne bełchatowskiej kopalni do ok. 40 mln ton rocznie,

Wydobycie węgla brunatnego należącej do PGE kopalni Bełchatów stanowi ponad połowę wydobycia węgla brunatnego w Polsce. W ostatnich latach Bełchatów wydobywał średnio 33 mln ton surowca rocznie. Odbiorcą jest elektrownia z tej samej spółki, największa konwencjonalna jednostka w Europie, PGE Elektrownia Bełchatów (jej 4,4 tys. MW pokrywa ok. 20 proc. zapotrzebowania na energię w Polsce, a zakład przygotowuje kolejne 858 MW). Eksploatacja Szczercowa planowana jest do 2038 r. Dlatego w planach Bełchatów ma też eksploatację pola Złoczew, gdzie zasoby węgla szacowane są na 450 mln ton.

Reklama
Reklama

Według danych Porozumienia Producentów Węgla Brunatnego wydobywany w Polsce węgiel brunatny jest w ponad 99 proc. wykorzystywany do produkcji energii elektrycznej i nic nie wskazuje, by w najbliższej przyszłości pojawiło się inne znaczące zapotrzebowanie na tę kopalinę.

Mamy 14 mld ton udokumentowanych zasobów bilansowych (patrz słowniczek), 58 mld ton zasobów w złożach perspektywicznych i oszacowanych na ponad 140 mld ton zasobów w tzw. obszarach węglonośnych. Mimo olbrzymich zasobów eksploatacja – wg PPWB – prowadzona jest tylko w czterech rejonach kraju, bazując na niespełna 20 proc. udokumentowanych zasobów bilansowych surowca. Zwiększając wydobycie do około 70 mln rocznie udokumentowanych zasobów bilansowych, węgla brunatnego starczy na około 200 lat.

– Zarówno podziemne górnictwo węgla kamiennego, jak i odkrywkowe górnictwo węgla brunatnego wymagają czasochłonnych i kosztochłonnych inwestycji w nowe złoża i pola wydobywcze, aby można było realizować określone zadania produkcyjne – podkreśla prof. Antoni Tajduś, rektor Akademii Górniczo-Hutniczej.

Jego zdaniem górnictwo węgla brunatnego – jako sektor polskiego przemysłu wydobywczego – jest niezwykle istotnym elementem stabilizującym bezpieczeństwo energetyczne Polski. – Niestety mówi się o tym tylko wówczas, kiedy nasz kraj i jego gospodarka zostają w mniejszym lub większym stopniu dotknięte skutkami kolejnego kryzysu gazowego – uważa prof. Tajduś.

Zdaniem ekspertów własna baza zasobowa tych surowców jest dla Polski gwarancją bezpieczeństwa energetycznego. Polska ma bowiem jak na razie najniższy współczynnik uzależnienia surowcowego w tym zakresie spośród wszystkich państw Unii Europejskiej.

Obecnie w Polsce wydobycie węgla brunatnego zalegającego na małych głębokościach prowadzone jest w pięciu kopalniach: Adamów, Konin, PGE Bełchatów, PGE Turów i prywatnej, najmniejszej, Sieniawie.

Biznes
Orange Polska pokazał wyniki i podniósł cel na 2028 rok
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Szef Sierpnia 80 o przyszłości JSW: „Tym sposobem spółki nie uratujemy”
Biznes
Ekspert: Grupy ransomware działają jak firmy, za przyzwoleniem Rosji czy Białorusi
Biznes
Firmy wracają do rekrutacji, rozmowy w Genewie, niemiecka gospodarka bez paliwa
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama